
Reklama.
To była uroczystość w 50. rocznicę wydarzeń Marca 68'. Prof. Ryszard Krasnodębski był jednym z bohaterów tamtych dni – gdy wybuchły strajki studentów, on wraz z nimi podjął solidarnościową głodówkę, za co został zawieszony przez władze uczelni (wówczas był doktorem na Politechnice Wrocławskiej). W czasie wojny Krasnodębski walczył w Armii Krajowej.
W środę za swoje zasługi miał otrzymać złoty medal "Wrocław z Wdzięcznością". Nie wytrzymał jednak po tym, co na obchodach mówił szef rządu. Jak relacjonowała wrocławska "Gazeta Wyborcza", "gdy Morawiecki skończył mówić, profesor – nie czekając na odznaczenie – o lasce opuścił uczelnię", ze wzburzeniem oceniając przemówienie premiera. "On nie wie, co mówi! Nie będzie mnie uczył historii po nowemu! To skandal" – ocenił wypowiedź Mateusza Morawieckiego. Premier bowiem obchody Marca 68' we Wrocławiu wykorzystał propagandowo – mówił m.in. o ściągalności VAT-u i o walce z antypolonizmem.
Gest prof. Krasnodębskiego w skandaliczny sposób skomentował na Twitterze korespondent TVP z Berlina Cezary Gmyz. "Posłuchałem tego staruszka, co wyszedł z przemówienia premiera, ale niestety poza tym, że się zapluł, to w żadnej wypowiedzi nie odniósł się do choćby jednego cytatu z wystąpienia Mateusza Morawieckiego, po prostu przyszedł poskrzeczeć" – napisał dziennikarz narodowej telewizji.
Gdyby się komuś wydawało, że jest to wpis z wieczora, to nie – bardzo późna pora nie jest tu wytłumaczeniem. Wpis redaktora Gmyza pojawił się na Twitterze o poranku.