Marcin Grochal ma 28 lat. Na igrzyskach w Londynie będzie sędzią hokeju na trawie.
Marcin Grochal ma 28 lat. Na igrzyskach w Londynie będzie sędzią hokeju na trawie. fot. archiwum własne Marcina Grochala

Ma 28 lat. Skończył matematykę na Politechnice Poznańskiej. Szkolił się jako sędzia, zarządzał też wielkimi obiektami sportowymi w Azji. Na igrzyska w Londynie pojedzie jako sędzia hokeja na trawie. Będzie na pewno najmłodszym z Polaków, a niewykluczone, że również ze wszystkich arbitrów na olimpiadzie.

REKLAMA
– Czy pamiętam ten moment? Oczywiście, że tak. To był 26 grudnia ubiegłego roku. Jak zawsze co rano sprawdzałem maila, a tam informacja, że zostałem wybrany, że będę sędzią w Londynie. Radość nie do opisania. Można powiedzieć, że dostałem taki spóźniony o dwa dni prezent gwiazdkowy – tak w rozmowie z naTemat Grochal wspomina moment, gdy dowiedział się o nominacji.
Zawodnikiem wielkim by nie był
Najpierw był hokeistą na trawie. Solidnym, nic więcej. Bardzo szybko, bo w wieku 17 lat zrozumiał, że wielkiego zawodnika z niego nie będzie. - Byłem po prostu przeciętny, całe szczęście, że wtedy to zrozumiałem. To był specyficzny okres, właśnie skończyłem liceum i czekały mnie egzaminy na studia. Miałem rok przerwy, dopiero gdy skończyłem 18 lat mogłem rozpocząć kurs sędziego i od razu podążyłem tą drogą - wspomina Grochal.
Wielu młodych sędziów piłkarskich ma duży problem, gdy zaczyna sędziować mecze seniorów. Trzeba podejmować decyzję, zwracać uwagę piłkarzom, najczęściej starszym od siebie, a ci sądzą, że z młodym arbitrem wolno im więcej. Jak się okazuje, podobnie jest też w hokeju na trawie. Grochal, jak każdy, zaczynał od spotkań młodzików, ale już w wieku 20 lat prowadził spotkania ligowe. – To była dziwna, nieco trudna sytuacja. Ja - młody człowiek, a wokół sami wyjadacze. I ja mam im mówić, co mają robić. Początek był trudny, ale z czasem oni zrozumieli, że ja wykonuję swoją pracę i myślę, że udało mi się zbudować taki wzajemny szacunek. Teraz wychodzę już na mecz bez żadnych problemów, mimo że mam 28 lat i wciąż wielu zawodników jest ode mnie starszych. W hokeja na trawie gra też przecież wielu trzydziestolatków – mówi Grochal.
Marcin Grochal opowiada po angielsku o swojej pracy:

Człowiek - orkiestra
Jeśli ktoś pomyślał, że całe 11 lat, oprócz studiów, poświęcił tylko i wyłącznie na to, by szkolić swój warsztat sędziowski, to jest w dużym błędzie. W 2006 roku w Katarze był menedżerem hali do siatkówki podczas igrzysk azjatyckich. W 2010 roku w tym samym kraju zarządzał jednym ze stadionów w czasie piłkarskich mistrzostw Azji. Po roku był jednym z menedżerów toru Formuły 1 w Abu Dhabi. I wreszcie obecny rok, Euro 2012. Dzięki zdobytym kompetencjom polsko-ukraińską imprezę przeżywał jako asystent menedżera stadionu w Poznaniu.
Koniec wpisów do CV? Gdzie tam. Przez dwa lata Grochal był też pracownikiem Polskiego Związku Hokeja na Trawie. Z tamtego okresu świetnie pamięta go Dariusz Kurc, kierownik wyszkolenia. – Marcin zajmował się na początku korespondencją międzynarodową, później zajmował się u nas sprawami związanymi z międzynarodowymi imprezami. Co nam imponowało? Przede wszystkim miał świetną znajomość wszelkich regulaminów, do tego doskonała znajomość angielskiego, sumienność, rzetelność w pracy – słyszę od niego w słuchawce.
Trzeba wykreować następców
Kurc nie jest zaskoczony nominacją Grochala. Mówi, że zawsze w nią wierzył, był świadomy faktu, że młody sędzia w ostatnim czasie poczynił ogromny postęp. – Pomógł mu też fakt, że po igrzyskach duża liczba sędziów będzie rezygnowała i powstanie naturalna konieczność wykreowania następców – mówi Kurc. Po chwili tłumaczy, dlaczego tak szybka kariera, nie do pomyślenia w piłce nożnej, możliwa jest w hokeju na trawie: - Nie oszukujmy się, ta dyscyplina w naszym kraju nie jest zbyt popularna. Mamy dziesięć klubów w pierwszej lidze, pięć tysięcy uprawiających ją ludzi, no i niewielu sędziów. A w piłkę ile gra osób? Kilkaset tysięcy.
logo
Marcin Grochal w akcji. fot. Krzysztof Kaczyński

Niszowy sport, mało sędziów, ale i ci nieliczni muszą wykonywać stałą, ciężką pracę. Nominacja Grochala nie wzięła się z przypadku, polski arbiter był bowiem pod stałą obserwacją. – Musiałem na bieżąco wysyłać wyniki moich testów wydolnościowych. Trenuję regularnie, to taka ogólnorozwojówka, oparta na bieganiu i zajęciach na siłowni. Do tego dochodzi drugi element, czyli sędziowane mecze. Na każdym turnieju byłem pod ścisłą obserwacją. Miałem świadomość, że muszę wystrzegać się błędów, bo każdy zostanie zauważony i odnotowany. Cóż, chyba na szczęście nie było ich dużo – mówi mi Grochal.
Na koniec Kurc, kierownik wyszkolenia związku: – Niech pan wyraźnie zaznaczy, że nominacja Marcina wiele znaczy dla hokeja na trawie w Polsce. Jesteśmy teraz na 8. miejscu w Europie i 19. na świecie i każdy moment, gdy szersze grono ludzi dowiaduje się o tej dyscyplinie w kraju, jest na wagę złota.