Przyjęto, że Tomasz Mackiewicz zmarł 30 stycznia, w czasie próby schodzenia ze szczytu Nanga Parbat.
Przyjęto, że Tomasz Mackiewicz zmarł 30 stycznia, w czasie próby schodzenia ze szczytu Nanga Parbat. Fot. Facebook / Tomasz Czapkins Mackiewicz

Na akcie zgonu Tomasza Mackiewicza widnieje data 30 stycznia. Minęły już dwa miesiące od czasu, kiedy cała Polska żyła akcją ratunkową na Nanga Parbat, szczyt najprawdopodobniej zdobyty przez Mackiewicza i Francuzkę Elisabeth Revol. Żona zmarłego himalaisty Anna Solska opowiedziała RMF FM, jak radzi sobie po śmierci męża.

REKLAMA
Fatalne skutki wyprawy Tomasza Mackiewicza i Elisabeth Revol na szczyt Nanga Parbat podzieliły Polaków na zdeklarowanych przeciwników dwójki himalaistów i tych, którzy okazywali wsparcie poszkodowanym. Sprawa już cichnie, ale Anna Solska udzieliła RMF FM szczerego wywiadu. Wyjawiła, jak sobie radzi bez męża.
– Pogodzić się z tym czy zaakceptować jest trudno. Jestem na takim etapie, że dotarło do mnie to, co się stało – ale tego nie akceptuję – wyznała Solska. – Mijają pierwsze emocje wstrząsu, potężnej traumy. Uczestniczyłam w akcji ratunkowej od pierwszych sekund, więc bardzo długo byłam jeszcze w trybie akcji ratunkowej właśnie – w intensywnym działaniu, ciągle w poczuciu, że robię to dla niego – dodała.
Żona zmarłego himalaisty wspomniała również o dzieciach. Pani Anna urodziła Mackiewiczowi jedną córkę. "Czapkins" miał również dzieci z poprzedniego małżeństwa. – Dla dzieci też to jest strasznie trudny moment, chociaż dzieci trochę inaczej sobie z tym radzą i jakby razem jesteśmy w tym myśleniu o nim i w tym bólu, w tej rozpaczy – mówiła Anna Solska.
Kobieta opowiedziała również o nadziei, która towarzyszyła jej w czasie podjętej akcji ratunkowej. – To było we mnie dwutorowe. Czułam się winna, bo sobie zdawałam sprawę z powagi sytuacji – znam Tomka bardzo dobrze i śmiem twierdzić, że najlepiej ze wszystkich ludzi – podkreślała Anna Solska. – Był mi najbliższy. Jeżeli dotarł do mnie komunikat, że są na takiej, a nie innej wysokości i jeżeli on nie ma siły schodzić, to jest bardzo źle ,bo on jest… był nieprawdopodobnie silny i ta sytuacja dla mnie oznaczała, że jest naprawdę poważnie – mówiła.
Zapytana o to, co chciałaby przekazać osobom, które podobnie jak ona żyją w związku z kimś, kto naraża swoje życie, przytoczyła cytat z "Małego Księcia". – Jeżeli kogoś oswajamy czy ktoś nas oswaja, to niesie za sobą ryzyko utraty tej osoby. Ryzykiem jest w ogóle życie, ale jak nie ryzykujemy, to go nie przeżywamy, bo umieramy – podsumowała.
źródło: RMF FM