Takich blokujących aut było kilka.
Takich blokujących aut było kilka. Fot. ZDM

Takiego absurdu, który widzieli mieszkańcy warszawskich Odolan w weekend, nie ma nawet w najgłupszych komediach. Drogowcy nie byli w stanie dokończyć weekendowego remontu drogi z powodu źle zaparkowanego samochodu. Teraz wyjaśnili, jak do tego doszło.

REKLAMA
Przypomnijmy: w weekend odbył się remont zniszczonej nawierzchni ulicy Jana Kazimierza na warszawskich Odolanach. Internet szybko obiegła jednak fotografia źle zaparkowanego renault clio, przez co drogowcy nie mogli do końca położyć nowej warstwy ścieralnej asfaltu.
I tak zostało do poniedziałku – sprawa została szybko nagłośniona, pisaliśmy o niej w naTemat, na miejscu pojawiły się też kamery TVN24. W końcu zareagował Zarząd Dróg Miejskich. I tutaj zaczyna się najbardziej bulwersująca kwestia. Według drogowców w nocy z piątku na sobotę teren objęty wymianą nawierzchni został odpowiednio oznaczony i ogrodzony, ale kierowca feralnego clio po prostu… zignorował to.
"Niestety w sobotę wieczorem w trakcie prowadzonych prac – pomimo widocznego oznakowania – kilku kierowców złamało zakaz, parkując praktycznie na skrzyżowaniu i blokując dalsze prace" – czytamy na stronie ZDM. Paradoksalnie pomóc nie mogły służby – policja odmówiła wydania dyspozycji holowania, skończyło się jedynie na mandacie za złamanie przepisów dotyczących zakazu wjazdu.
"Pierwszy raz od wielu lat, kiedy przeprowadzamy weekendowe frezowania, mieliśmy do czynienia z kierowcami, którzy świadomie łamiąc zakaz, wjechali na teren budowy, pozostawiając swoje samochody, a tym samym uniemożliwiając prowadzenie prac. Sytuacja o tyle niezrozumiała, że na pobliskiej ulicy Ordona (także na Odolanach – red.) można bez problemu znaleźć wolne miejsca parkingowe" – informuje ZDM.
Drogowcy teraz sprawdzają, czy mogą pociągnąć właściciela auta do odpowiedzialności – choćby tej finansowej. Remont ma zostać dokończony wkrótce.