
"Maski opadły" – tak zareagowali komentujący na prawicowych portalach, gdy na stronie internetowej prezydenta opublikowano informację o najnowszej decyzji kadrowej Andrzeja Dudy. Bardzo szybko pojawiły się oceny, że powołując Bogusława Winida prezydent sam sobie wbił gwóźdź do politycznej trumny i nie ma wątpliwości, że w następnych wyborach PiS na pewno już go nie wystawi. Nastąpił przy tym wysyp wulgarnych antysemickich komentarzy. Z drugiej strony obecna opozycja aż boi się pochwalić Andrzeja Dudę za ten ruch.
– Wolałbym tej nominacji nie komentować. Powiem o nim za dobrze i tylko mu zaszkodzę – przyznaje polityk, którzy za rządów koalicji PO-PSL współpracował z Bogusławem Winidem. Obecny doradca prezydenta był wówczas wiceministrem w rządzie Donalda Tuska. "Profesjonalista" – to określenie można usłyszeć najczęściej od ludzi związanych resortem spraw zagranicznych w czasach, gdy na jego czele stał Radosław Sikorski. Sam były szef MSZ ruch Andrzeja Dudy skomentował na Twitterze jednym słowem: "Odważny".
Gdy jesienią 2017 r. Witold Waszczykowski odwoływał Winida, musiał przyznać, że były wiceminister w rządzie Donalda Tuska ma niezaprzeczalne zasługi. "Mocno zasłużył się i pracował na ten sukces w Nowym Jorku" – mówił Waszczykowski o polskiej walce o dołączenie do składu Rady Bezpieczeństwa. Dlaczego zatem stracił fotel? Bo minister uznał, że dyplomacie brakuje odpowiednich kwalifikacji, by piastować tę funkcję w zmienionych warunkach.
W tej chwili potrzebna jest osoba od tych spraw, które dominują na agendzie Rady Bezpieczeństwa. A to są sprawy takie jak problemy Bliskiego Wschodu, Afryki.
Chwali natomiast były polityk PiS, później PO, a obecnie członek klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego - Unii Chrześcijańskich Demokratów, Michał Kamiński. Jego zdaniem Bogusław Winid to profesjonalista wysokiej klasy.
To bardzo dobry ruch. Stanowi on niestety w tym obozie władzy wyjątek od reguły. Nie jest bowiem regułą to, że stawia się na profesjonalistów.
Pod Twitterowym wpisem Cenckiewicza od razu pojawiły się sugestie, że za wszystkim stoją dawne Wojskowe Służby Informacyjne i to one sterują prezydentem.
Prawica na Twitterze grzmi zaś, że po tym co teraz zrobił prezydent, w 2020 r. na pewno nie zagłosuje na Andrzeja Dudę. No bo to przecież tak samo, jakby głosować na PO lub na dawną Unię Wolności (w której przecież Duda zaczynał swoją polityczną karierę). I coraz głośniej powtarzane jest hasło: #BeataNaPrezydenta.
