
Były poseł Samoobrony i były rzecznik tej partii w czasach, gdy współtworzyła ona koalicję rządzącą Prawem i Sprawiedliwością oraz Ligą Polskich Rodzin usłyszał dziś zarzuty współpracy z rosyjskim wywiadem. I na tym nie koniec. Drugi zarzut dotyczy współpracy Mateusza P. z wywiadem... Chińskiej Republiki Ludowej.
REKLAMA
12 lat temu wydawało się, że świat stoi otworem przed Mateuszem P. W wyborach w 2005 roku dostał się do Sejmu z listy Samoobrony, a później został rzecznikiem tej partii. Należał do głównych twarzy tej partii, gdy była ona koalicjantem Prawa i Sprawiedliwości i Ligi Polskich Rodzin.
Dziś po tamtym okresie ślad nie pozostał, a Mateusz P. od miesięcy pozostaje w areszcie. Jak głosi komunikat Prokuratury Krajowej, w toku śledztwa przeciwko byłem rzecznikowi Samoobrony udało się ustalić, że wykorzystując swoją pozycję społeczną, zawodową i polityczną oraz kontakty wśród polityków i dziennikarzy krajowych i zagranicznych, oddziaływał na grupy społeczne w Polsce i za granicą. Promował w ten sposób cele polityczne Federacji Rosyjskiej.
Miał on próbować kształtować opinię publiczną poprzez prowokowanie antyukraińskiego nastawienia Polaków i antypolskiego nastawienia Ukraińców. Dążył między innymi do pogłębiania podziałów między Polakami i Ukraińcami i między Polską i Ukrainą. Zdaniem prokuratury, wszystkie te działania podejmował we współpracy z rosyjskimi służbami FSB i SWR. Dodatkowo prokuratura stawia Mateuszowi P. zarzut współpracy z chińskim wywiadem.
Dziś do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął akt oskarżenia. Zdaniem prokuratury, oskarżony podjął współpracę z Rosjanami i Chińczykami w celu osiągnięcia znacznej korzyści majątkowej. Śledztwo w tej sprawie rozpoczęło się jeszcze w 2015 roku, a od maja 2016 Mateusz P. przebywa w areszcie. Tymczasem jeszcze w 2014 roku były rzecznik Samoobrony zakładał własną partię polityczną, zorientowaną na bliską współpracę z Federacją Rosyjską.
