Maryla Rodowicz czuje się wykorzystana przez Jacka Kurskiego.
Maryla Rodowicz czuje się wykorzystana przez Jacka Kurskiego. Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

Na organizowanych przez Telewizję Polską imprezach sylwestrowych miała status królowej. W piątkowym wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" Maryla Rodowicz powiedziała jednak, że przestała ufać Jackowi Kurskiemu. Prezes TVP miał wykorzystać piosenkarkę i "jej naiwność".

REKLAMA
Zgodnie z tym, co Maryla Rodowicz powiedziała w trakcie wywiadu dla "Dziennika Gazety Prawnej", legendarna piosenkarka nie jest osobą o radykalnych poglądach. – Tylko prywatnie pozwalam sobie na to, by być radykalną. Wydaje mi się, że ludzie oczekują, żeby artysta za nich zajął stanowisko i za nich nadstawił dupsko, a oni sobie będą cicho siedzieć – wyjaśniała artystka.
Kurski miał zawieść jej zaufanie przy okazji "opolskiego incydentu" z Kayah. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku autorka "Supermenki" znalazła się na liście cenzurowanych artystów. Rodowicz pytała prezesa TVP o to, czy Kayah faktycznie znalazła się na cenzurowanym. Kurski miał wówczas zaprzeczyć. – Wiem, że internet nie zapomina, że co chwilę ktoś wyciąga filmik, jak to stoję obok Kurskiego – dodaje Maryla Rodowicz.
Autorka "Małgośki" powiedziała również o pozycji Telewizji Publicznej w świecie rodzimych muzyków. Niezwykle gorzko zabrzmiały fragmenty o tym, że w trakcie bojkotu Opola żadna telewizja komercyjna nie chciała pomóc artystom. – Moja branża, show-biznes, nie jest radykalna, nie chce się opowiadać politycznie. Media publiczne są potężne, jeśli zrazimy je do siebie, to wielu z nas po prostu będzie w dupie – podkreśliła dobitnie.