
– Podejrzewa pan, że mundial w 2006 roku był kupiony? – zapytał dziennikarz. – Niczego nie podejrzewam, jedynie stwierdzam fakt – odpowiedział Sepp Blatter. Tyle wystarczyło, aby wywołać prawdziwą medialną burzę w Niemczech. Sprawę komentują dziennikarze, politycy i osoby ze środowiska piłkarskiego. Blatter twierdzi, że został źle zrozumiany.
REKLAMA
Ta wypowiedź pochodzi z wywiadu, który szef FIFA udzielił szwajcarskiemu dziennikowi Sonntags Blick wywołała medialną burzę za naszą zachodnią granicą. Wywiad ten zaczął się niewinnie, od pytania, ile Blatter ma pieniędzy w portfelu. – Spójrzcie, tylko 100 franków. Ale mam też kilka kart kredytowych – odpowiedział szef światowej federacji piłkarskiej. A potem rozmowa przeszła na temat reform i korupcji w FIFA. I zaczęło się.
Gdy dziennikarz zapytał o niejasne okoliczności przyznania organizacji mundiali Rosji w 2018 roku i Katarze cztery lata później, Blatter powiedział: – Kupione? Pamiętam, jak przyznaliśmy organizację mistrzostw w 2006 roku. Wtedy ktoś w ostatniej chwili wyszedł z pokoju, dzięki czemu wynik głosowania z 10 do 10 zmienił się na 10 do 9 dla Niemiec. Cieszyłem się, bo dzięki temu nie musiałem podejmować decyzji [przy remisie decydujący głos należy do prezydenta FIFA – przyp. red.]. Może byłem wtedy zbyt naiwny? – powiedział Blatter. – Podejrzewa pan, że mundial był kupiony? – dopytał dziennikarz. – Niczego nie podejrzewam, jedynie stwierdzam fakt – odpowiedział Swajcar.
Niemcy są oburzeni
Chodziło o Nowozelandczyka Charlesa Dempseya, który faktycznie opuścił pokój tuż przed wydaniem werdyktu, co w praktyce oznaczało, że wstrzymał się od głosu. Przypomnienie tego faktu oburzyło niemiecką opinię publiczną. Słowa szefa FIFA są komentowane przez wszystkie dzienniki. Od popularnego das Bild do opiniotwórczego die Welt. Temat poruszyła nawet hiszpańska Marca. Głos w sprawie zabrali też najwięksi ludzie niemieckiego futbolu, a także niemieccy politycy.
Chodziło o Nowozelandczyka Charlesa Dempseya, który faktycznie opuścił pokój tuż przed wydaniem werdyktu, co w praktyce oznaczało, że wstrzymał się od głosu. Przypomnienie tego faktu oburzyło niemiecką opinię publiczną. Słowa szefa FIFA są komentowane przez wszystkie dzienniki. Od popularnego das Bild do opiniotwórczego die Welt. Temat poruszyła nawet hiszpańska Marca. Głos w sprawie zabrali też najwięksi ludzie niemieckiego futbolu, a także niemieccy politycy.
– Jestem przerażona tym, co powiedział. Z jego słów wynika, że proces reform w FIFA nawet nie się rozpoczął! To jest groteskowe, ponieważ akceptacja takich zdarzeń była już wtedy karana. Jeśli tak FIFA rozumie zasady fair play, to mamy problem. Blatter nie jest już poważnym partnerem do rozmów – powiedziała w "Die Welt" Sylvia Schenk z niemieckiego Transparency International.
Stosunkowo długo głosu w sprawie nie zabierała niemiecka federacja piłkarska. W końcu słowa Blattera skomentował szef DFB, Wolfgang Niersbach, który w krótkich słowach uciął całą dyskusję. – Nasze działania są czyste od samego początku – powiedział Niersbach, a wtórował mu Franz Beckenbauer. "Wyjaśnienie: wynik głosowania na organizatora Mistrzostw Świata w 2006 brzmiał 12:11 (nie 10:9), a decydujący głos został pisemnie potwierdzony" – napisał Beckenbauer na Twitterze.
Kolejna afera w FIFA
– Nowy rozdział w federacji poradzi sobie bez niego [Blattera – przyp. red.]. Nie wyobrażam sobie, żeby przedłużył swoją kadencję. Gdyby zdecydował się na ponowne kandydowanie, byłoby to żartem roku – powiedział Uli Hoeneß.
– Nowy rozdział w federacji poradzi sobie bez niego [Blattera – przyp. red.]. Nie wyobrażam sobie, żeby przedłużył swoją kadencję. Gdyby zdecydował się na ponowne kandydowanie, byłoby to żartem roku – powiedział Uli Hoeneß.
Sam Blatter twierdzi dziś, że został źle zrozumiany, a jego słowa wykorzystano do tworzenia jakiś teorii spiskowych. – Jeśli nie ma dowodów, że powierzenie organizacji mistrzostw odbyło się nieprawidłowo, trzeba uważać, że decyzja zapadła z poszanowaniem prawa. Tylko to miałem na myśli – wyjaśnił Blatter w niemieckim dzienniku Bild.
Czytaj także: Sylwetka Dominika Panka - polskiego dziennikarza informującego społeczeństwo o korupcji w polskim futbolu
To kolejna afera z korupcją w tle w światowej federacji. Przed kilkoma dniami o przyjmowanie łapówek od jednej ze stacji telewizyjnych oskarżony został João Havelange poprzednik Szwajcara, który kierował federacją w latach 1974-98. - On musi odejść – powiedział Blatter, zapowiadając pozbawienie 96-letniego Havelange'a zostanie pozbawiony honorowego tytułu prezydenta FIFA.