"Antysemita ma zerową wiarygodność". Dyskusja między burmistrzem Jersey City a marszałkiem Karczewskim zaszła za daleko

Spór o pomnik katyński zaostrza się. Marszałek Karczewski nie wyklucza podjęcia kroków prawnych wobec burmistrza Jersey City.
Spór o pomnik katyński zaostrza się. Marszałek Karczewski nie wyklucza podjęcia kroków prawnych wobec burmistrza Jersey City. Fot. screen z Google Maps
Burmistrz Jersey City w ostrych słowach odpowiada marszałkowi Senatu Stanisławowi Karczewskiemu w sprawie pomnika katyńskiego. "Tak znany antysemita, biały nacjonalista i osoba zaprzeczająca Holocaustowi, jak on, ma zerową wiarygodność. Jedyną nieprzyjemną sprawą jest senator Stanisław"– napisał na Twitterze Steven Fulop. Marszałek Karczewski nie kryje oburzenia i nie wyklucza, że podejmie kroki prawne wobec amerykańskiego polityka.

"Ten człowiek to żart" – napisał o Stanisławie Karczewskim Steven Fulop. Burmistrz Jersey City przyznał, że od dawna miał ochotę to powiedzieć marszałkowi Senatu RP. Nazwał go "antysemitą i białym nacjonalistą", który zaprzecza istnieniu Holokaustu. Zdaniem Fulopa Karczewski ma zerową wiarygodność jako polityk i "jest żartem", nie politykiem". "Jedyną przykrą sprawą jest senator Stanisław" – napisał na Twitterze burmistrz Jersey City.
O co poszło? Władze miasta planują budowę parku nad rzeką Hudson, z widokiem na Manhattan. W miejscu, gdzie ma być park, stoi dziś pomnik poświęconym ofiarom zbrodni katyńskiej popełnionej na polskich oficerach przez żołnierzy NKWD. Na czas budowy pomnik ma zostać przetransportowany do magazynu, żeby nic mu się nie stało. Nie wiadomo jeszcze, czy wróci na swoje miejsce, czy stanie w jakiejś innej części Jersey City. Pomysł przeniesienia pomnika nie spodobał się polskim władzom. – Sytuacja naprawdę skandaliczna, bardzo przykra dla nas – powiedział marszałek Senatu Stanisław Karczewski.
Pomnik wzniesiono w 1991 roku staraniem amerykańskiej Polonii. Przedstawia wygiętego w łuk polskiego żołnierza ze związanymi z tyłu rękami i wbitym w plecy bagnetem zamocowanym do karabinu. Mike DeMarco, który przewodniczy grupie inwestorów finansujących budowę parku, nie ukrywa, że osobiście wolałby, by "makabryczny pomnik" stanął w innym miejscu. W tej sprawie jednak na razie jeszcze żadna decyzja nie zapadła.

Kto sieje wiatr...
Można przypuszczać, że całe zamieszanie wokół pomnika i ostre słowa napisane przez burmistrza Jersey City pod adresem Karczewskiego mają związek kontrowersyjną nowelizacją ustawy o IPN. Politycy Zjednoczonej Prawicy przeforsowali projekt ustawy dopuszczającej karę więzienia dla przypisujących Polsce i Polakom współudział w Holokauście. Taki zapis oburzył opinię publiczną na całym świecie. Zdaniem wielu specjalistów polscy politycy próbują za pomocą nowych przepisów pisać historię zagłady Żydów na nowo. Szczególnie ostro nowelizacja ustawy o IPN oburza środowiska żydowskie w USA, przypisujące polskim władzom wiele złej woli. Tymczasem warto przypomnieć, że dziadkowie Stevena Fulopa zginęli w Oświęcimiu.

Internauci przypominają, że władze amerykańskie same decydują o tym, gdzie i jakie pomniki mogą stać. Złośliwi podpowiadają, że w takiej sytuacji gubernator powinien postąpić tak samo jak wojewoda mazowiecki - zawłaszczyć fragment Jersey City i postawić tam pomnik, nie oglądając się na protesty władz samorządowych. Inni przypominają, że w Warszawie zdemontowano pomnik "Czterech Śpiących" i jakoś wówczas marszałek Karczewski nie protestował.
Sam Stanisław Karczewski ogłosił, że oczekuje przeprosin ze strony Stevena Fulopa. Marszałek, który był w piątek rano gościem programu "Kwadrans Polityczny" w TVP, przyznał, iż nie wyklucza podjęcia kroków prawnych wobec burmistrza Jersey City.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...