Bernadeta Krynicka, posłanka PiS, pielęgniarka, matka dziewczynki z zespołem Downa atakuje rodziców niepełnosprawnych, którzy od 22 dni protestują w Sejmie.
Bernadeta Krynicka, posłanka PiS, pielęgniarka, matka dziewczynki z zespołem Downa atakuje rodziców niepełnosprawnych, którzy od 22 dni protestują w Sejmie. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Nie owija w bawełnę, ambitna, obrotna, ale i mało empatyczna, kontrowersyjna. Samotna matka, która wychowuje troje dzieci, w tym jedno z zespołem Downa, energiczna pielęgniarka, która potrafiła zagonić do pracy. Działa na rzecz społeczności lokalnej. Trzyma sztamę z Kościołem i ma parcie na szkło – słyszę o Bernadecie Krynickiej w jej rodzinnej Łomży. Posłanka PiS ostatnio naraziła się osobom niepełnosprawnym protestującym w Sejmie i ich opiekunom. Swojemu rodzinnemu miastu przynosi pieniądze, ale dużo więcej wstydu. – Jej zachowanie jest tu bezwzględnie nieakceptowane. Niby jest naszą reprezentantką, ale ludzie się tutaj z nią nie identyfikują – mówi nam mieszkaniec Łomży.

REKLAMA
Iwona Harwtich pcha wózek inwalidzki, w którym siedzi jej syn Kuba. Obok jedzie niepełnosprawny Adrian. Sejmowym korytarzem gonią posłankę PiS. Chcieliby się dowiedzieć, dlaczego Bernadeta Krynicka nie daje wiary protestującym niepełnosprawnym, że koczują w Sejmie od ponad 20. dni, z własnej woli. – Prosimy panią o rozmowę. Ale pani poseł, proszę się do nas odwrócić – wykrzykuje Hartwich. Krynicka ubrana w błękitną sukienkę i wysokie szpilki teatralnie się odwraca i rzuca tylko: – Nie będę z panią rozmawiała. – Jesteśmy tu z własnej woli – próbuje jej tłumaczyć Kuba. Ale posłanka, która za karygodne uznała "przetrzymywanie osób niepełnosprawnych w Sejmie", znika. Potem doda jeszcze, że protestujące matki nie są dla niej partnerem do rozmowy. A im trudno będzie zrozumieć, dlaczego sama mając niepełnosprawną 23-letnią córkę, była w w stanie wypowiedzieć takie słowa: – (...) znalazłabym paragraf na tych rodziców, którzy przetrzymują swoje dzieci w Sejmie w takich warunkach niegodnych.
Szybko jej kontrowersyjna – nie pierwsza zresztą – wypowiedź trafia na czołówki gazet i jedynki portali internetowych. Pojawia się też na facebookowym profilu "Łomża przeprasza za Bernadetę Krynicą". – Niestety w regionie jest poczucie wstydu za poseł Krynicką – przyznaje w rozmowie z naTemat Stefan Krajewski, członek zarządu województwa podlaskiego. Dokładnie to samo – tyle że w mocniejszych słowach – powtarzają mieszkańcy Łomży, rodzinnego miasta posłanki Prawa i Sprawiedliwości.

Posłanka z pazurem

"Wychowana w katolickiej, wielodzietnej rodzinie na wsi. Matka trojga dzieci. Patriotka i aktywna działaczka społeczna" – tak siebie prezentuje na stronach Parlamentu Krynicka. Zanim związała się z Prawem i Sprawiedliwością, była radną miejską w Łomży, a potem jej przewodniczącą. Do Sejmu dostała się w 2015 roku, w okręgu białostockim zagłosowało na nią 7 624 osób. I właściwie od razu Krynicka zaczęła wyróżniać się swoją kontrowersyjnością i wyrastać na nową gwiazdę PiS. A to na przykład, gdy żądała klauzuli sumienia dla rehabilitantów, czy kiedy stwierdziła, że "zdrajców narodu powinno się wieszać na stryczkach".
Bernadeta Krynicka jest posłanką PiS od 2015 roku.
Bernadeta Krynicka jest posłanką PiS od 2015 roku. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Krynicka często pokazuje swoje polityczne pazury, nawet politykom z tej samej partii. Dlatego na przykład poseł Lech Kołakowski nie chciał z nami rozmawiać na jej temat. Kilku radnych z Łomży też szybko odkłada słuchawkę, gdy pytam o Krynicką. Wielu nadal przeciera oczy ze zdumienia, że z jej ust mogły paść słowa o "paragrafie na rodziców niepełnosprawnych". – Jako osobę lubię panią Krynicką, ale dziwię się, że aż tak bardzo chce zwrócić na siebie uwagę – podkreśla radny z Łomży, Tadeusz Zaremba. Pod tymi słowami Krynickiej nie podpisałaby się także radna PiS Elżbieta Rabczyńska: – Nie można powiedzieć, że jest złym posłem. Może jej wypowiedzi publiczne są nieprzemyślane. Ona ma taki charakter, że szybciej powie, niż pomyśli – tłumaczy Rabczyńska.

Łomżanie się wstydzą

Nie każdemu podoba się bezpośredniość i brak retorycznej powściągliwości posłanki PiS z Łomży. Sami mieszkańcy irytują się, gdy słyszą kolejne sejmowe wystąpienia Krynickiej.
Sprzedawca ze sklepu: – Ona nie pierwszy raz tak się wypowiadała. Już parę razy było kilka napastliwych incydentów, wyrażających agresję. Jej zachowanie jest tutaj bezwzględnie nieakceptowalne. Niby jest naszą reprezentantką, ale ludzie się z nią tutaj nie identyfikują.
Mieszkaniec 1: – To, co ona wyczynia, to normalnie sprawia, że ręce opadają. Ona chyba tylko dmucha w trąbkę. Sądzę, że zabłysnęła tylko dzięki swoim kontrowersyjnym wypowiedziom, a nie solidnej pracy. Nic konkretnego nie zrobiła.
Mieszkaniec 2: – Łomża wstydzi się za tę kobietę. W moich kręgach pani Krynicka nie jest dobrze postrzegana. Natomiast ona ma pewnego rodzaju poparcie strony katolickiej, konserwatywnej.
Fryzjerka: – Nic pani nie powiem o posłance, ale w mieście aż huczy. Pani wejdzie na Facebooka. Tam jest taki profil, że przepraszamy za Krynickąj – słyszę w zakładzie fryzjerskim. Faktycznie, w sieci bez trudu można znaleźć profil "Łomża przeprasza za Bernadetę Krynicką". Zgromadziło się wokół niego ponad 200 osób. Jego autorzy wolą pozostać anonimowi i tłumaczą, że zdecydowali się założyć tę stronę po kolejnych "chamskich i przepełnionych nienawiścią wypowiedziami pani poseł".
– Razi nas to, że w Łomży regularnie fotografuje się z biskupami, w kościele siedzi w pierwszych ławach, a przy tym nie ma oporów, żeby na antenie katolickiego radia Nadzieja mówić, że zdrajców należy wieszać (kontekst wypowiedzi wskazywał, że ma na myśli opozycję) – tłumaczą nam administratorzy facebookowej strony. I wspominają, jak w kampanii Krynicka obiecała, że będzie dbała o najsłabszych. – Nie dość, że oszukała swoich wyborców, to jako posłanka reprezentująca Łomżę, okazując pogardę wobec niepełnosprawnych, przynosi nam wstyd – słyszymy.
Krynickiej broni jednak radny z KWW "Razem dla Łomży", Witold Chludziński: – Wiadomo, że są opcje, które pani Bernadety nienawidzą, bo wprost mówiąc nie da sobie w kaszę dmuchać. Jest bezpośrednią kobietą. Co myśli, to mówi. I nie owija w bawełnę.

Matka niepełnosprawnej Madzi, pielęgniarka

Wielu dziwi się, dlaczego Krynicka z taką pogardą zwraca się do protestujących w Sejmie rodziców osób niepełnosprawnych. Wreszcie sama jest matką Madzi, 23-latki z zespołem Downa. – Pochwalam ją za to, że wychowuje niepełnosprawną córkę, którą bardzo dobrze się zajmuje. Jest samotną matką, ma troje dzieci. Pani Krynicka kieruje Madzię na różne kursy i ona bardzo dobrze się rozwija. W tej chwili chodzi do zespołu szkół specjalnych w Łomży – opowiada Witold Chludziński. Podkreśla, że on nie ma żadnych zastrzeżeń do Krynickiej i chwali: – Dziewczyna jest obrotna. Inny radny, znajomy Krynickiej z Łomży dodaje: – Znam Magdę, córkę Bernadety. To juz w sumie dorosła osoba. Funkcjonuje bardzo dobrze. I nie jest to tak dramatyczny stan, jak to się zdarza gdzie indziej.
Tadeusz Zaremba
radny z Łomży

Niepełnosprawność Magdy czy mojej córki, a ta niepełnosprawność, która się zdarza ludziom, to niebo a ziemia. I nie ma sensu tego porównywać. Jestem zniesmaczony, jak można dla prostej kariery takie głupoty gadać.


Zdaniem Ewy Drozd, posłanki Platformy Obywatelskiej, która razem z Krynicką pracuje w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, tej po prostu brakuje empatii: – Ona ocenia innych przez pryzmat własnej osoby i poglądów. Dlatego sądzę, że trudno od niej wymagać, by zrozumiała osoby niepełnosprawne, które protestują. Ona sama wychowywała dziecko z zespołem Downa i upiera się, że wie lepiej, czego potrzebują te osoby. Mierzy wszystkich według siebie – uważa Drozd.
Kontrowersyjna posłanka PiS z wykształcenia jest pielęgniarką i pedagogiem. Przez lata pracowała jako oddziałowa w dziecięcym szpitalu. – Słyszy się tu, że była dobrą pielęgniarką, dbającą o szpital. Zawsze zabiega o to, by ten szpital się rozwijał – opowiada nam lokalna dziennikarka. Do tego zawodu przygotowywała zresztą studentów z Instytutu Pielęgniarstwa Państwowej Wyższej Szkoły Informatyki i Przedsiębiorczości.
Elżbieta Rabczyńska
radna PiS z Łomży

Wiem, że jak pani Krynicka była oddziałową, to nawet sama organizowała taką inicjatywę zbiórki pieniędzy. A to dlatego, że trzeba było wyremontować coś w szpitalu, na jej oddziale, a nie było na to pieniędzy. Jeżeli ktoś źle ocenia panią Krynicką - jeśli chodzi o sprawy społeczne - to jest naprawdę nieobiektywny.

Pytamy o Krynicką w łomżyńskim szpitalu. – Nikt pani nic nie powie, bo były mąż Krynickiej jest ordynatorem na kardiologii. Rozumie pani, konflikt interesów – mówi nam jedna z pracowniczek jednostki. – Ona jest pielęgniarką, ale na sali sejmowej potrafi powiedzieć do kogoś, by siedział cicho. Mogę więc tylko przypuszczać, że ona i do swoich pacjentów mogłaby powiedzieć: niech pani leży cicho. Gdybym miała leżeć w szpitalu, w którym opiekę miałaby sprawować pani Krynicka, to chyba na własne życzenie bym się wypisała – stwierdza Drozd.

Dba o miasto, krzyczy o uwagę

Radni z Łomży cieszą się, że Krynicka mimo że od dawna nie pracuje w szpitalu, to dba o to, by w jednostce nie brakowało pieniędzy. Pamięta o mieście, z którego się wywodzi. I ściąga do Łomży pieniądze. – Pani Krynicka bardzo angażuje się w sprawy miasta. Te dotacje, które otrzymał szpital, to m.in. dzięki staraniom, które ona wywalczyła. Byłabym nieobiektywna, gdybym wypowiedziała się źle na jej temat – podkreśla Rabczyńska. I chwali Krynicką za to, że pojawia się na wszystkich uroczystościach patriotycznych, zawsze z wiązanką kwiatów. Ale mieszkańcy zapisują to po stronie minusów kontrowersyjnej radnej. – Na różnych spotkaniach jest jej pełno, ale żeby coś działała, to mi nie wiadomo – słyszę od jednego z przedsiębiorców. Inny mieszkaniec dodaje: – Kojarzę ją z pyskówkami, ale z jakąś większą ideą, jakąś długofalową działalnością, to nie.
Mieszkaniec Łomży

Z niczym jej nie kojarzę, co można związać z jej sukcesem osobistym, myślą, ideą. Ona się podepnie pod zdjęcie, jak otwierają drogę. Gdzieś tam się ustawi do kamery, fotografa. Lubi być zauważona i widać to po ubiorze, kolorze włosów, sposobie bycia. Wydaje mi się, że to jest jeden wielki krzyk o uwagę.

– Pani Krynicka jest dość skuteczna w tych zakulisowych działaniach ministrów i urzędników i troszkę dla spraw łomżyńskich środków pozyskuje. Nie wiem, co ważniejsze. Myślę, że poseł nie jest tylko od tego, żeby ciągnąć w swoją stronę, od pozyskiwania, ale pilnowania porządku i ładu w państwie – zaznacza Tadeusz Zaremba, radny z Łomży. A z tym już gorzej. Koledzy z sejmowych ław mówią o posłance z Łomży "modnisia". A to dlatego, że lubi się ubrać: kolorowo i odważnie. Ale i lubi, gdy jest o niej głośno, a najszybciej rozchodzi się kontrowersja. Taką taktykę obrała nie tylko w Sejmie. To stary numer. To samo robiła w Łomży. – Pokazuje się. Jest to osoba, która często się wypowiada i uczestniczy w wielu wydarzeniach – słyszę od lokalnej dziennikarki. To samo powtarza Stanisław Krajewski: – Jest bardzo aktywna, jeśli chodzi o pojawianie się na różnych uroczystościach. Co poseł Krynicka robi dla regionu robi? Tak jak wszyscy – chce sobie przypisywać nieswoje zasługi
Posłanka Bernadeta Krynicka z PiS związana jest od 2015 roku. Wcześniej była radną w Łomży.
Posłanka Bernadeta Krynicka z PiS związana jest od 2015 roku. Wcześniej była radną w Łomży. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Poseł na sejmowych stronach chwali się swoją działalnością charytatywną. Pisze, że to dzięki jej inicjatywie i zaangażowaniu powstał motylkowy oddział dla dzieci, który wygrał ogólnopolski konkurs "Motylkowe szpitale dla dzieci". "Od 11 lat wspiera inicjatywy podejmowane w Zespole Szkół Specjalnych w Łomży. Bierze udział w wielu akcjach charytatywnych" – czytamy na stornach Parlamentu. Dzwonię do kilkunastu fundacji, ale wszędzie słyszę, że nic im nie wiadomo na temat zaangażowaniu Krynickiej. – Poseł Krynicka działa w Łomży charytatywnie. Ale podejrzewam, że to nie są jakieś realne działania, ale raczej pokazywanie się np. podczas wydarzeń sportowych są realne działania, ale raczej pokazywanie się – tłumaczy nam Stefan Krajewski.
Witold Chludziński
radny z Łomży

Pani Bernadeta angażuje się w sprawy społeczne. Wiem, że działała na rzecz szkoły specjalnej, do której chodzi jej córka.

– Co takiego zrobiła dla Łomży jako radna? Mieszkańcy przeważnie odpowiadają podobnie: – Jako radna niczym szczególnym się nie wybijała – zaznacza jeden z kobiet.
Rabczyńska chwali, że Krynicka bardzo angażowała się w pracę. – Będąc w opozycji w okresie kiedy prezydentem był pan Czerniawski, trudno oczekiwać było radnym z PIS , że inicjatywy ujrzą światło dzienne. Nie jestem przygotowana do wywiadu – dodaje, gdy pytam o konkretne działania Krynickiej. Chludziński mówi, że Krynicka jako radna nigdy nie była przeciwna potrzebnym inwestycjom. – Wszystko było wywarzone. Dobrze dysponowała pieniędzmi – ocenia Chludziński. Tadeusz Zaremba bije się w pierś. I przyznaje, że wszyscy radni w Łomży mają dużo za uszami.
Tadeusz Zaremba
radny z Łomży

Tutaj w pewnym momencie wdały się różne partyjniackie przepychanki. I przestano pilnować porządku samorządowego. I nie mogę obciążać tym pani Krynickiej, bo wszyscy jesteśmy temu winni. Zamiast w rzeczach najważniejszych wykazać rozsądek i pokazać figę tym wszystkim partyjnym specjalistom, którzy próbują mieszać, to tu dajemy się podszczuwać.

– Tu nawet jeśli nie ma problemu, to skaczą sobie do oczu. I Bernadetka niestety jest dość aktywna w takich działaniach – ocenia Zaremba. Zaznacza, że lubi Krynicką, ale dziwi jej się, że za wszelką cenę chce zwrócić na siebie uwagę. – Była chwaloną pielęgniarką, ale w innych sferach pewnie przytrafiły jej się także porażki. To by nieco tłumaczyło to "parcie na szkło" – uważa Zaremba.