
Reklama.
Gdy PiS dochodził do władzy przekonywał, że polska racja stanu będzie zawsze najważniejsza, że skończyło się robienie polityki międzynarodowej na kolanach, że z tych kolan Polska powstanie i będzie poważnym graczem, z którym będzie się musiał liczyć cały świat. Co wyszło z tych szumnych zapowiedzi okazało się przy okazji głosowania za przedłużenie kadencji Przewodniczącego Rady Europejskiej. Polska jako jedyna nie zagłosowała za Donaldem Tuskiem, ostatecznie przegrywając głosowanie 27:1, co pisowska propaganda przedstawiała jako moralne zwycięstwo.
Jakim że zwycięstwem jest w takim razie przegrana 43:0? I w ogóle skąd taki wynik, gdy państw członkowskich UE jest mniej? Otóż polska dyplomacja poniosła kolejną druzgoczącą klęskę. Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini ogłosiła w czwartek nominacje na ambasadorów UE. Do obsadzenia były 43 stanowiska. Żadnego z nich nie obejmie polski dyplomata. Klęska jest tym bardziej dotkliwa, że do tej pory polskich ambasadorów z ramienia Unii Europejskiej było pięciu: w Arabii Saudyjskiej, w Indiach, Jamajce, w Armenii i przy Stolicy Apostolskiej.
Kto tym razem dostanie kwiaty od prezesa PiS? Takie pytanie stawia na Twitterze Róża Thun. Polska europoseł nawiązuje oczywiście do słynnego już powitania premier Szydło wracającej po przegranym 27:1 głosowaniu w sprawie Donalda Tuska. Na płycie lotniska powitali ją kwiatami Jarosław Kaczyński i wszyscy najważniejsi politycy rządzącego Prawa i Sprawiedliwości.