"Jest umowa z prezesem PiS. Możemy im pomóc". Tak partia Morawieckiego seniora dogadała się z Jarosławem Kaczyńskim

Przedstawiciele Wolnych i Solidarnych wystartują w wyborach do sejmików wojewódzkich w list PiS.
Przedstawiciele Wolnych i Solidarnych wystartują w wyborach do sejmików wojewódzkich w list PiS. Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło kolejną listą swoich kandydatów na prezydentów i burmistrzów miast. Są na niej synowie niektórych polityków, jest członek Klubów Gazety Polskiej, byli włodarze, a jeden, z Kołobrzegu, miał nawet kiedyś związki z PO. Ale jest też jeden szczególny kandydat, który potwierdza, że w wyborach samorządowych partia Jarosława Kaczyńskiego najwyraźniej znalazła nowego koalicjanta. Wiadomo też, że wyborach do sejmików wojewódzkich, jego kandydaci mają startować z list PiS. – Trudno, żebyśmy nie współpracowali – słyszymy.

Ten kandydat to poseł Ireneusz Zyska. W 2007 roku startował do Sejmu jako osoba bezpartyjna, ale z ramienia PiS. Potem był w Kukiz'15, ale przeszedł do Wolnych i Solidarnych – ugrupowania Kornela Morawieckiego, które jako partia zaczęło się tworzyć w ubiegłym roku.

Jak pisaliśmy niedawno w naTemat, Wolni i Solidarni w ostatnich miesiącach bardzo intensywnie zaczęli tworzyć swoje lokalne struktury i szykować się do wyborów samorządowych. – Jestem głęboko przekonany, że zaznaczymy swoją obecność – mówił nam wtedy jeden z rozmówców. Teraz mamy pierwszy konkret. Poseł Ireneusz Zyska, jeden z założycieli Wolnych i Solidarnych, owszem, zawalczy o fotel prezydenta Wałbrzycha – ale jednak jako kandydat PiS.
Morawiecki w cztery oczy z Kaczyńskim
Czy nowa koalicja właśnie tworzy się naszych oczach? – Koalicja to za dużo powiedziane. To jest współpraca prawicowych organizacji. Trudno żebyśmy nie współpracowali. PiS to prawica i czy nam się to podoba, czy nie, musimy współpracować z prawicą, a nie z opozycją czy radykalnymi ugrupowaniami – przyznaje w rozmowie z naTemat Zbigniew Pomieczyński, przewodniczący zarządu WiS na województwo zachodniopomorskie. Potwierdza, że jest umowa między WiS a PiS. Ale nie całościowa. Kornel Morawiecki mówił o tym pod koniec kwietnia w Rzeszowie.
Kornel Morawiecki

W całym kraju nazwiska kandydatów WiS znajdą się na listach partii Prawo i Sprawiedliwość – takie są ustalenia z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Czytaj więcej

– Do wyborów samorządowych idziemy sami, jako Wolni i Solidarni. Ale w przypadku sejmików wojewódzkich startujemy jako Wolni i Solidarni z list PiS. Jesteśmy młodą partią. Byłoby bardzo ciężko wygrać w województwie, bo nie mamy jeszcze tak dobrych struktur jak inne partie, które funkcjonują od lat. Sam sugerowałem, że jeśli mamy zaistnieć w samorządach, to tylko na listach PiS – tłumaczy Zbigniew Pomieczyński.
On wie o tej umowie mniej więcej od miesiąca. W rozmowie z naTemat mówi, że Kornel Morawiecki osobiście spotkał się z Jarosławem Kaczyńskim i twierdzi, że było to spotkanie w cztery oczy. Ustalono wspólny start w wyborach do sejmików, ale rozmawiano też o prezydentach czy burmistrzach. – Uzgodnili, że tam, gdzie my będziemy mieć lepszych kandydatów, PiS będzie popierać nas. A tam, gdzie ich nie mamy, oczywiście będziemy popierać pisowskich. Po porozumieniu odgórnym między Kornelem Morawieckim, a prezesem PiS – mówi Zbigniew Pomieczyński.

"To łączenie Zjednoczonej Prawicy "
Umowa miała być ustna, raczej nie na piśmie. – Z tego co wiem żadnych pisemnych umów nie zawierano, bardziej są to ustalenia dżentelmeńskie – twierdzi w rozmowie z naTemat Edyta Kubik ze struktur dolnośląskich WiS. Ją również pytamy o umowę, o ustalenia w sprawie prezydentów i burmistrzów. – Na ten temat też były prowadzone rozmowy – odpowiada. Wybór Ireneusza Zyski na kandydata PiS tłumaczy następująco:
Edyta Kubik
Wolni i Solidarni

Były prowadzone rozmowy przewodniczącego partii Wolni i Solidarni Kornela Morawieckiego z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim o współpracy w wyborach samorządowych i jest to wynikiem tych rozmów.

Jak odbierać ten wspólny start? Edyta Kubik: – W bardzo prosty sposób. Jest to łączenie Zjednoczonej Prawicy dla dobra Polski.


"Mamy wspaniałych kandydatów"
Korzyści, oczywiście, mają być obopólne. – WiS jest młodą partią, jeszcze mało rozpoznawalną na scenie politycznej. Natomiast PiS jest partią rządzącą, która ma większość parlamentarną i pomimo koniecznych głębokich reform niesłabnące wysokie poparcie społeczne. Współpraca z takim partnerem jest korzystna. Pomimo tego, że w wielu sprawach się różnimy, to generalnie popieramy politykę PiS, ponieważ służy ona dobru wspólnemu i realizuje solidaryzm społeczny, który my mamy wypisany na sztandarach – tłumaczy nasza rozmówczyni z Dolnego Śląska.
Korzyść dla PiS? W województwie zachodniopomorskim, może mieć wyjątkowe znaczenie, bo Prawo i Sprawiedliwość – jak słychać – jest tu dość słabe. A Wolni i Solidarni już mają listę silnych kandydatów na włodarzy Świnoujścia, Szczecina, Polic, Międzyzdrojów, chwalą się, że mają dobrych ludzi. – Mam trzech bardzo pewnych kandydatów. Chcemy im pomóc, żeby nie startowali, tylko wygrywali. Nie mamy czasu na zabawy. Przekazaliśmy już kilka kandydatur, najlepszych, jakie mogliśmy wytypować, żeby startowali z listy PiS. Mamy wspaniałych kandydatów – zachwala Zbigniew Pomieczyński.

Szef zachodniopomorskich struktur nie chce zdradzić nazwisk, bo jeszcze oficjalnie ich nie ogłoszono. Kornel Morawiecki był za granicą, wszyscy z niecierpliwością czekają na konferencję prasową, która ma się odbyć w przyszłym tygodniu. – W sejmiku wojewódzkim jest 5 okręgów. W każdym okręgu dajemy co najmniej jednego super przedstawiciela. A jeżeli PiS będzie potrzebował większej pomocy, to dajemy jeszcze więcej. Mamy wspaniałych ludzi. Na razie ustaliliśmy, że chcemy dać pewniaki – twierdzi.

"Kornel dał nam wolną rękę"
Nasi rozmówcy mówią, że odgórna umowa dotycząca współpracy przy wyborach do sejmików jest ogólnopolska, w pozostałych kwestiach Kornel Morawiecki dał im w regionach wolną rękę. Oni wiedzą najlepiej, jak wygląda lokalna współpraca z PiS. Sami mogą ocenić, czy w nią wchodzić.

– Marszałek senior przedstawił sprawę tak: do sejmików jest porozumienie z Jarosławem Kaczyńskim i jest to umowa ustna. A jeśli chodzi o pozostałą część wyborów to idziemy osobno, ale zostawia pełnomocnikom wolną rękę. Jeśli w danym regionie będzie jakieś porozumienie z PiS dotyczące prezydentów miast czy wybory do rad miasta, to podejrzewam, że o tym decydują pełnomocnicy w danym terenie – mówi naTemat Krystyna Szkutnik, pełnomocnik z województwa podkarpackiego.

Tu, w Rzeszowie, Wolni i Solidarni wystawiają swojego kandydata na prezydenta. Nie wystąpi on pod sztandarem PiS. – Mamy zupełnie osobną listę i osobnego kandydata. W tej chwili jesteśmy w trakcie różnych rozmów – podkreśla Krystyna Szkutnik.

W przypadku Ireneusza Zyski wątpliwości nie było. – Zawsze był blisko PiS. Nawet jego obecność w ugrupowaniu Kukiza niewiele zmieniała, bo jego działania pokazały, że nie zawsze zgadzał się z klubem, a prawie zawsze zgadzał się z PiS. Przypuszczam, że w niewielu pisowcach jest tyle wartości Prawa i Sprawiedliwości, co w Kornelu Morawieckim i Ireneuszu Zysce. Te osoby wybitnie i ideowo zgadzają się z PiS – ocenia Cezary Kuriata, radny PiS z Wałbrzycha.

"Nie jesteśmy masochistami"
Przedstawiciele WiS wyraźnie dają jednak do zrozumienia, że umowa, umową, ale nie oznacza ona, że wszystko, co robi PiS będą ślepo akceptować.

– Możemy u nas mocno wspomóc PiS. Choć PiS-em nie jesteśmy i mamy swoje opinie na jego temat. Dla mnie jest zbyt radykalny. To, co dobre dla nas w PiS będziemy popierać, a to co niedobre – nie. Nie jesteśmy masochistami – zaznacza Zbigniew Pomieczyński.

Dodaje, że jest zadowolony, bo nawet na ścianie wschodniej Wolni i Solidarni są dosyć mocni. – W całej Polsce zaistniejemy – wierzy.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...