Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta

Czy ze stacji benzynowych znikną alkohole? Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny. Senatorowie pracują właśnie nad ustawą zakazującą ich sprzedaży w miejscach, gdzie handluje się paliwami.

REKLAMA
Senat chce zakazać sprzedaży piwa oraz mocniejszych alkoholi na stacjach benzynowych. Argument? Obsługa kierowców i sprzedaż napojów wyskokowych po prostu do siebie nie pasują. Zmian chce Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Pomysł poparło też Ministerstwo Zdrowia oraz Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych
Jak informuje "Parkiet", taka decyzja może być katastrofalna dla cen paliw. Według szacunków, ceny benzyny z tego powodu mogą skoczyć nawet o 10 groszy na litrze. Gazeta podaje przykład PKN Orlen, którego zysk ze sprzedaży pozapaliwowej stanowi aż 24 procent przychodu. Gros z tego to wpływy ze sprzedaży alkoholu. Według wyliczeń gazety, Orlen na nowelizacji stracić może nawet 100 milionów złotych rocznie.
Propozycja tego typu ustawy jest tym bardziej kontrowersyjna, że stacje benzynowe to jeden z głównych źródeł kupna napojów alkoholowych dla dużej części Polaków. Już podnosi się oburzenie obywateli, którzy politykom zarzucają bezproduktywność i zajmowanie się rzeczami nieistotnymi. "Gdzieś mają służbę zdrowia, oświatę i tysiące innych, poważnych spraw" pisze jeden z internautów.
– Czy można kupić alkohol w sklepie z butami? Nie. I podobnie rzecz powinna mieć się ze stacjami paliw. One służą do sprzedaży paliwa, a nie alkoholu – mówi dla Dziennika Zachodniego jeden z inicjatorów nowelizacji prawnej, senator PO Andrzej Misiołek. Dodaje też, że istnieją sklepy całodobowe i z punktu widzenia klienta nie ma żadnych ograniczeń w dostępie do trunków.
W tym samym czasie do wagonów Warsu wraca nieobecny tam od długiego czasu alkohol. Coś za coś? Ciekawe co o takiej rekompensacie sądzą zainteresowani sprawą kierowcy.