nasa.com

Największy laser w historii ludzkości zaczął działać w Narodowym Ośrodku Zapłonu w Kalifornii, dając światu nadzieję na nowe źródło pozyskiwania energii.

REKLAMA
Perpetum mobile? Nic z tych rzeczy. Nie chodzi tutaj w żadnym razie o naukowe fantasmagorie, wyssane przez nie do końca rzetelnych naukowców z palca. W tym przypadku chodzi o coś innego. Uzyskanie stabilnego rozpadu atomów mogłoby stać się źródłem energii, która, jeśli zostanie przez ludzkość osiągnięta, będzie początkiem nowej ery. Ery końca problemów energetycznych.
W stanach uruchomiono właśnie laser o sile nieznacznie większej od wytwarzanej danej chwili energii przez całe Stany Zjednoczone. Tak, to nie jest pomyłka – całe USA. Dzisiaj dowiadujemy, że 5 lipca tego roku miał miejsce rekordowy "strzał" laserowy. Był to najsilniejszy w historii.
Urządzenie zbudowane zostało w Livermore w Kaliforni. To tam właśnie uruchomiono 192 wiązki optycznie wzmocnionych wiązek światła, wszystkie wystrzelone dokładnie w tej samej sekundzie, osiągając 500 bilionów watów (500 terawatów) w szczytowym momencie wystrzału i dostarczając w sumie 1,85 megadżuli ultrafioletowego światła laserowego.
Całość odbyła się w budynku o powierzchni trzech stadionów futbolowych. Miejsce o wdzięcznej nazwie Narodowy Ośrodek Zapłonu powstało w marcu 2009 roku. Cel? Odtworzyć w warunkach laboratoryjnych to, co normalnie dzieje się wewnątrz współczesnej broni nuklearnej.
Jest jednak drugi, mniej ważny z perspektywy administracyjnej, dużo bardziej z perspektywy naukowej, aspekt prowadzonych badań. Wyniki działania takiego lasera są polem badań dla fizyków zajmujących się badaniem cząstek atomowych, tych samych, którzy doszukali się niedawno "boskiej cząsteczki" przy zderzając ze sobą cząstki elementarne.
Ten z pozoru nudnawy bełkot ma jednak fundamentalne znaczenie dla całej ludzkości. Gigantyczny laser ma przybliżyć naukowców do odkrycia czegoś, co nazywa kontrolowaną syntezą termojądrową.
Taka samopodtrzymująca się reakcja mogła by być potencjalnie źródłem ogromnej ilości taniej i co najważniejsze czystej energii. W praktyce chodzi o niemalże niekończące się źródło zasilania, które usunęłoby wszystkie związane z nim współczesne problemy na świecie. Jak blisko jesteśmy osiągnięcia tego śmiałego celu, dowiecie się na filmie: