
Po porażce z Senegalem żona Roberta Lewandowskiego w pewnym sensie „była na posterunku” – ucałowała go tuż po spotkaniu, co skwapliwie odnotowały media. Natomiast w Kazaniu, gdzie przegraliśmy aż 0:3 z Kolumbią, Lewandowskiej nie było. Długo też nic nie mówiła o meczu. Aż do teraz.
REKLAMA
Milczenie Lewandowskiej w pewnym sensie można zrozumieć – fala krytyki wobec piłkarzy była tak duża, że Lewandowska zablokowała nawet możliwość dodawania komentarzy na swoim Instagramie. Wszystko po to, żeby nie czytać złośliwych słów.
W końcu celebrytka zabrała jednak głos. I zaskoczenia nie ma – stanęła w obronie męża. "Siła człowieka nie polega na tym, że nigdy nie upada, ale na tym, że potrafi się podnieść. Smutno na serduchu. Ale zawsze wspieram, jak każda żon. Na dobre i na złe. Kocham, doceniam, szanuję, wspieram, dziękuję" – napisała Lewandowska w swoim Instastory, które oczywiście skierowała do swojego męża.
Dodatkowo opublikowała na swoim Instagramie zdjęcie razem ze swoim mężem. I użyła tych samych słów w podpisie.
Sam Lewandowski jest jednak na cenzurowanym. Zdecydowanie zawiódł w dwóch pierwszych meczach mundialu, a co skwapliwie odnotowały niemieckie media, na poniedziałkowej konferencji prasowej właściwie zrzucił winę za porażkę na swoich reprezentacyjnych kolegów.