Prof. Adam Strzembosz podczas pikiety pod Sądem Najwyższym
Prof. Adam Strzembosz podczas pikiety pod Sądem Najwyższym Fot: Maciej Jaźwiecki/AG

Zastępujący Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego Józef Iwulski orzekał w czasie stanu wojennego. Chodzi o jedną sprawę polityczną, w której działacz opozycji Marian Stach został skazany na trzy lata więzienia. Sędzia Iwulski był za uniewinnieniem oskarżonego. – Czego można więcej od człowieka wymagać? Nie słyszałem o nim żadnego krytycznego sądu. Gdy zostawał sędzią SN był bardzo młody, ale był też bardzo zdolny – mówi w rozmowie z naTemat prof. Adam Strzembosz, pierwszy prezes Sądu Najwyższego po 1989 roku.

REKLAMA

Pojawiły się zarzuty pod adresem sędziego Iwulskiego, że orzekał w stanie wojennym. Głos zabrał były działacz opozycji Marian Stach, który twierdzi, że "sędzia stał po stronie reżimu”. Pan pisał o tej sprawie w książce "Sędziowie warszawscy w czasie próby 1981-88”.

Prof. Adam Strzembosz: Nie pamiętam tej sprawy, odsyłam do książki. Natomiast z komunikatu wydanego przez rzecznika SN wynika, że sędzia Iwulski sądził w jednej sprawie politycznej i napisał zdanie odrębne w kierunku uniewinnienia. Czego można więcej od człowieka wymagać. Nie słyszałem o nim żadnego krytycznego sądu. Gdy zostawał sędzią SN był bardzo młody, ale był też bardzo zdolny. Zresztą bardzo wcześnie trafił do SN, już w tej pierwszej ekipie.

Była grupa sędziów poruczników, czy podporuczników, których zaraz po studiach w stanie wojennym powołano do wojska, m.in dwóch sędziów z Ministerstwa Sprawiedliwości i trzech synów sędziów SN. Władza liczyła, że oni będą dyspozycyjni, ale okazało się, że wszyscy orzekali wspaniale. Sędzia Iwulski jest z Krakowa, więc niewiele wiem na temat jego orzecznictwa.

Kto stoi teraz na czele Sądu Najwyższego, bo Polacy mogą mieć galimatias w głowach?

Na czele SN zgodnie z konstytucją stoi prof. Gersdorf. Nikt jej zresztą formalnie nie odwołał bo pan prezydent Duda nie wręczył jej dekretu o przejściu w stan spoczynku. Pan prezydent twierdzi, że Sądem Najwyższym kieruje pan Iwulski, ale to nieprawda. Także sędzia Iwulski żadnej bumagi na ten temat nie dostał. Ma jedynie upoważnienie od prof. Gersdorf do zastępowania jej w czasie nieobecności.

Władza nie akceptuje prezesury prof. Gersdorf w SN i twierdzi, że z mocy prawa przeszła w stan spoczynku. To będziemy teraz czekać na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu?

Będziemy czekać. Pani Gersdorf jest Pierwszym Prezesem SN. Pod jej nieobecność zastępuje ją sędzia Iwulski. Poza tym nic się nie zmieniło. Pan prezydent nie znalazł nikogo, kto mógłby kierować Sądem Najwyższym w ramach nadzwyczajnych przepisów o wyznaczeniu pełniącego obowiązki I prezesa. Gdyby znalazł takiego sędziego, to ten byłby już powołany. Sytuacja jest paradoksalna, bo przez swoje działania prezydent właściwie uznał panią Gersdorf jako Pierwszą Prezes. Nie wręczył jej dekretu o przejściu w stan spoczynku, zaaprobował jej decyzje o powołaniu zastępcy na czas urlopu. Właściwie to on kiwnął głową na pana Iwulskiego.

Ale skoro Kancelaria Prezydenta twierdzi, że pan Duda powołał pana Iwulskiego na p.o prezesa, to niech pokaże odpowiedni dokument. Nie powołuje się ustnie kogoś, kto ma kierować sądem. To jest śmieszne. Nawet jak ktoś ma kierować spółdzielnią inwalidów, to musi mieć odpowiednią podstawę na piśmie

A jeśli prezydent znajdzie takiego sędziego?

Jeżeli prezydent znajdzie sobie w SN takiego sędziego, to go może powołać. Wtedy będzie wyraźna dwuwładza, bo będziemy mieli prezes prof. Gersdorf i jakiegoś dublera. Ale jak dotąd nie znalazł i jak sądzę w tym składzie nie znajdzie. Natomiast KRS musi doprowadzić do powołania nowych sędziów w SN, których zgodnie z ustawą ma być 120. I tutaj nie będzie już trudności by ich znaleźć. Ale to jeszcze potrwa ze dwa miesiące.

Do tego czasu orzeczenie może wydać Trybunał w Luksemburgu i np. zawyrokować o zawieszeniu wykonania ustawy o SN.

Tak. Może wydać takie orzeczenie.

Jak pan ocenia ostatnie manifestacje w obronie niezależności SN?

Nie brałem udziału w tej wieczornej manifestacji w wtorek, ale w środę rano byłem przed Sądem Najwyższym i witałem panią prezes Gersdorf. Razem weszliśmy do budynku i widziałem bardzo dużo ludzi. Nie robiłem przeglądu, ale stał tłum ludzi. Była masa korespondentów zagranicznych mediów, adwokatów, radców, widać było togi. W zdecydowanej większości stawili się też sędziowie. Później pani Gersdorf przewodniczyła kolegium sędziów SN i wykonywała swoje normalne obowiązki.

Niektórzy mają pretensje o to, że prezes Gersdorf planuje urlop.

Wiem, że na początku przyszłego tygodnia I prezes ma zamiar iść na urlop. No, ale kiedy miałaby na niego pójść? W listopadzie? Ona jest strasznie zmęczona tą szarpaniną wokół ustawy o SN, weta prezydenta, nowelizacji. Sam próbowałem coś ostatnio odnaleźć i zorientowałem się że było już tyle wersji tej ustawy, że trudno coś nieraz ustalić.