
Pijany kierowca potrącił jego żonę, a ona dostała mandat i sprawę w sądzie. Rozmawiamy z Andrzejem "Bobo" Bobowskim, który walczy o sprawiedliwość w nierównej walce ze stróżami prawa.
REKLAMA
Andrzej Bobowski, znany jako "Król Polskich Kibiców" nie kryje oburzenia podczas rozmowy. Nie zaakceptuje tego, co przytrafiło się jego żonie i będzie walczyć o swoje prawa. Bo jak twierdzi, policja w Zawierciu, w którym mieszka, popełniła szereg błędów.
Dlaczego pana żona dostała mandat?
Andrzej Bobowski: To jest bardzo dobre pytanie. Moja żona w marcu ubiegłego roku prowadziła rower przez pasy. Tymczasem z pobliskiej stacji benzynowej wyjechał mężczyzna i ją potrącił. Upadła, złamała rękę, a on jeszcze kawałek przejechał, bo rower wpadł pod koła. Ten kierowca, jak się później okazało był pijany. Na początek zaczął wypytywać żonę, czy nic jej się nie stało oraz przekonywać, że chce się z nią dogadać, by sprawę załatwić bez policji.
Zobacz też: Dziś nasza kadra to tylko zlepek indywidualności – wywiad z Królem Polskich Kibiców
Ktoś to widział?
Ktoś to widział?
AB: Bezpośrednio nie, ale było parę osób na stacji benzynowej. Oni słyszeli i przybiegli zobaczyć, czy moja żona nie potrzebuje pomocy. Sprawca zaczął im wygrażać, kazał im wypier***. Więc oni sobie poszli, a gdy przyjechała policja wezwana przez moją żonę, nie było nikogo, kto by mógł zaświadczyć co się stało. Co więcej policjanci przywitali się ze sprawcą jak z kolegą. Byli znajomymi.
Mówił pan wcześniej, że był pijany, tak?
Mówił pan wcześniej, że był pijany, tak?
AB: Tak, miał we krwi 0,5 promila alkoholu.
Co się stało potem?
AB: Przez pół roku borykała się z tą złamaną ręką. Po paru dniach od wyjścia ze szpitala poszła na policję dowiedzieć się, kto jest sprawcą. Nie dowiedziała się, za to dostała mandat w wysokości 200 złotych, datowany na 2010 rok. Na dodatek zarzut o popełnienie wykroczenia i złożenie fałszywych zeznań.
Dlaczego?
AB: Bo dysponowali zeznaniami jedynego świadka w tej sprawie, który orzekł na korzyść pijanego kierowcy. Policja Powiatowa w Zawierciu, która dochodzenie prowadziła zarzuciła mojej żonie, że wjechała w ten samochód, który ją potrącił i uszkodziła jego dach. A to był Peugeot Boxer, duże auto. Co ciekawe po jakimś czasie ten świadek napisał oświadczenie, że wypadku nie widział, a zeznania na korzyść kierowcy złożył w zamian za 50 zł. Przyznał się do tego, może sumienie się w nim obudziło.
Rozumiem, że przeciwko pana żonie toczy się postępowanie?
Rozumiem, że przeciwko pana żonie toczy się postępowanie?
AB: Tak. Ja też złożyłem zawiadomienie w prokuraturze w Częstochowie. Oni nakazali prokuraturze w Zawierciu przeprowadzenie wstępnego śledztwa. I co? Koledzy będą donosić na kolegów? Dodatkowo zgłosiłem te nadużycia do Komendy Głównej w Warszawie. Oni przerzucili to na Komendę Wojewódzką w Katowicach, a ci na Komendę Powiatową w Zawierciu. A przecież w świetle prawa, jeśli ktoś oskarży policjantów z powiatowej komendy, to sprawdzić to musi policja wojewódzka. Ale nie w tym przypadku. Tu śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez policjantów z Zawiercia prowadzą policjanci z Zawiercia.
To chyba nie da panu dużych szans?
To chyba nie da panu dużych szans?
AB: Oczywiście, że nie. Ja myślę, że skoro kierowca przekupił świadka, to mógł przekupić też policjantów. Wniosek o rozpoczęcie postępowania moja żona złożyła 3 miesiące temu. Wciąż ani słychu o rozpoczęciu postępowania. Zresztą w aktach sprawy jest dużo dokumentów poświadczających nieścisłości i przekłamania w pracy policji. Nie szukali świadków po wypadku, nie zrobili wizji lokalnej. Pasmo niedociągnięć. Ja tak tego nie zostawię.
Przeczytaj też: Uwaga na drogówkę. Policja wlepiając na potęgę mandaty będzie łatać dziurę w budżecie?
A co się stało z tym pijanym kierowcą?
A co się stało z tym pijanym kierowcą?
AB: Podobnie jak moja żona dostał mandat w wysokości 200 złotych i stracił prawo jazdy.