Od trollingu na YouTube, przez hit "Kruci Gang", po wystawę w Warszawie. Klocuch ciągle zaskakuje

Klocuch jest autorem hitu "Kruci Gang", który na YouTube wyświetlono niemal 5 mln razy
Klocuch jest autorem hitu "Kruci Gang", który na YouTube wyświetlono niemal 5 mln razy Screen z YouTube
Klocuch to najbardziej tajemniczy i wyjątkowy polski youtuber. Nie wiemy jak wygląda, choć jest internetowym celebrytą. Ciągle brzmi jak 12-latek, choć nagrywa od niemal dekady. Wciąż nas zaskakuje i podbija internet swoimi wideorecenzjami, "kabaretami" czy teledyskami. Jego fenomen i dorobek postanowili uhonorować fani, przygotowując wystawę "Moje jest wygranko" w Warszawie.

– Twórczość Klocucha charakteryzuje się nienachalnym poczuciem humoru, żelazną konsekwencją oraz umiejętnym przekraczaniem "klocuchowej" konwencji – mówi naTemat jeden z kuratorów, Bartosz Zaskórski. – To jedyny człowiek, który od ośmiu lat ma dwanaście lat – dodaje. Dlaczego youtuber nagrywający kuriozalne filmiki będzie mieć wystawę w stolicy Polski? Odpowiedź nie może być krótka.
Klocuch12 - wideorecenzje
Z Klocuchem jest trochę jak z inną legendą polskiego internetu - Testovironem. Obu youtuberów początkowo zalewał hejt i groźby, a hakerzy włamywali się im na konta. Teraz stawia się im niemal pomniki. Testovironowi za perfekcyjny trolling "Polaków biedaków cebulaków", a Klocuchowi za nieprzemijającą płodność i kreatywność artystyczną.

Kariera Klocucha zaczęła się mniej więcej 8 lat temu. Zaczął wtedy nagrywać amatorskie i prymitywne wideorecenzje gier komputerowych. Mówił piskliwym głosem, krzyczał lub płakał gdy przegrywał, kaleczył język polski i używał dziwnych zwrotów, które weszły do slangu internetowego jak słynne "kruci" (czyli "kurczę"). Do tego odpalał gry, często pirackie kopie, na najniższych detalach i oceniał je po kilku minutach rozgrywki, a do cięcia nagrań używał chyba tępej siekiery.
Klocuch perfekcyjnie parodiuje styl youtuberów-gamerów, których hobby/praca polega właśnie na nagrywaniu i komentowaniu tego jak grają w gry. Tyle tylko, że nie lansuje się ze swoją twarzą w rogu ekranu. Z drugiej strony trolluje w ten sposób głównych odbiorców takich treści - buńczucznych nastolatków, którzy za jakość filmików i narracji, wyzywali go od najgorszych.

Doskonale pamiętam jak skrytykował kultową grę "Fallout" i jakie to wywołało oburzenie w sieci. Nazwał ją "szczury", przez 10 minut nie może przejść pierwszego poziomu, krytykował za grafikę (gra jest z 1997 roku), a na koniec rzucił, że jej nie poleca. Fanatycy post-apokaliptycznego cRPG-a gotowali się do czerwoności, a pozostali zastanawiali się, jak coś takiego można w ogóle publikować w sieci?
Ciągła ewolucja Klocucha
Przez lata youtuber rozwinął swój własny audiowizualny styl. – Od prostych wideorecenzji po coraz bardziej eksperymentalne formaty, jak ostatnie cztery filmiki z Peją – tłumaczy drugi z kuratorów Piotr Policht.
– Dla mnie jedną z najważniejszych cech Klocucha jest właśnie różnorodność, którą się cechuje zwłaszcza w ostatnich dwóch latach to, ile formatów potrafi wykorzystać, wchodząc przy tym na coraz wyższy level i humoru, i rozpoznawalności – wylicza Policht. Popularną serią Klocucha są "kabarety".
Momentem przełomowym w karierze Klocucha był z pewnością teledysk "Kruci gang". Nie dość, że napisał własny tekst do bitu amerykańskiego rapera Lil Pumpa, to nakręcił teledysk wykorzystując edytor do popularnej gry GTA. Wideo stało się hitem sieci - wyświetlono je niemal 5 mln razy. "Najmłodszy polski wieszcz narodowy bierze na swoją konsolę kontrowersyjny hit mumble-rapu. Efekt końcowy przerasta oczekiwania" – napisał o numerze serwis muzyczny Porcys.
Piotr Policht
Jeden z kuratorów wystawy "Moje jest wygranko"

Przy całej swojej konwencjonalnej prostolinijności doszedł do miejsca, w którym to on narzuca scenie youtube’owej kierunek. Chyba najbardziej profesjonalny kanał gamingowy, z pełnoprawną redakcją, podpięty pod duży portal, czyli tvgry.pl, jest zmuszany do reagowania na jego filmy.

A krótko po tym, jak Klocuch wypuścił "Kruci gang" z teledyskiem zrealizowanym w grze GTA, klip oparty na tym samym pomyśle opublikował Pr0bl3m.

Jego pozycję w internetowym mainstreamie przypieczętował cover "Tamagotchi" duetu Taconafide. "Aezakmi", według autorów wystawy, jest znacznie trafniejszą generacyjną opowieścią, niż oryginalna narracja o "pokoleniu Tamagotchi". Dla niewtajemniczonych: "aezakmi" to kod do gry "GTA San Andreas", w której zresztą powstał klip. Po wpisaniu go przestaje nas gonić policja.
Kanał wciąż się rozrasta i często dodawane są do niego nowe filmy - obecnie jego filmiki obejrzano niemal 47 milionów razy. Niezmienny pozostaje głos 12-letniego Klocucha. Musi go przepuszczać przez filtr, bo nie wierzę, że przez 8 lat nie przeszedł mutacji - bez niego filmiki straciłyby część swojego uroku.


"Moje jest wygranko"
Wystawa poświęcona twórczości Klocucha będzie kolejnym mini-kamieniem milowym w polskiej historii przenikania się internetowej niszy, której daleko do tradycyjnie rozumianej sztuki, z realnym światem, na nośnikach kojarzonych z kulturą wyższą. W zeszłym mieliśmy do czynienia z filmem "Fanatyk" - ekranizacją copypasty.

"Moje jest wygranko" będzie pełnoprawną wystawą retrospektywną anonimowego twórcy. – Będą zatem filmy, rysunki Klocucha (w formie wydruków z jpgów z Twittera), rekonstrukcja zaginionego poziomu z Minecrafta, który wygrał konkurs na poziom z Minicrafta, niepublikowana piosenka o życiu oraz kilka instalacji nawiązujących do filmów, które lubimy najbardziej – zapowiada Bartosz Zaskórski.
– Ma też po prostu działać jako wystawa na kilku poziomach – ułatwiać wejście w twórczość Klocucha osobom, które nie miały z nim styczności, ale też być satysfakcjonująca dla oddanych fanów. Dlatego też przygotowujemy katalog, do którego eseje przygotują wielbiciele Klocucha zawodowo związani ze sztuką współczesną – uzupełnia Piotr Policht.

Kuratorzy chcą zapełnić lukę w tekstach, które napisano o Klocuchu. Jeden z nich powstał w kwartalniku kulturalnym "Ha!art". "Ten tajemniczy młody człowiek to koryfeusz nurtu, który (przy wszystkich zastrzeżeniach teoretycznych) można uznać za rodzaj naiwnego video-artu, vlogową odpowiedź na dziennikarstwo gonzo lub za amatorski i bardzo ograniczony found footage" – zachwycał się Jan Bińczycki. Klocuch jest jego ulubionym artystą-dekonstruktorem nowych mediów.

Inauguracja nowej Galerii Komputer
Z samym Klocuchem nie udało mi się skontaktować. Dokonał tego jeden z kuratorów. – Na pytanie, czy możemy zrobić mu wystawę odpisał po pięciu minutach, że zgadza się, żebyśmy przesłali zdjęcia z otwarcia. Po kolejnych pięciu minutach napisał "Fajne rysunki twoje" – przyznaje Bartosz Zaskórski. Jak widać youtuber nigdy nie wychodzi z roli. Nawet gdy zaprasza na wernisaż.

Opublikowany przez Galeria Komputer Wtorek, 7 sierpnia 2018
1 września zainaugurowana zostanie nie tylko wystawa "Moje jest wygranko", ale i nowa galeria przy ulicy Ząbkowskiej 5 w Warszawie. – Zależało mi, aby stworzyć niezależne miejsce. Lubię uczucie budowania od podstaw i tworzenia własnego zestawu narzędzi – tłumaczy pomysłodawca Galerii Komputer, Łudzkasz "Rad-X" Radziszewski.
Łukasz Radziszewski
Pomysłodawca Galerii Komputer

Punktem odniesienia był mój stary komputer, któremu zmodowałem obudowę ATX. Z drewnianych płyt, które znalazłem w kontenerze pod Zachętą zbudowałem białe pudełko. Tak powstał przenośny artefakt - Komputer, galeria sztuki.

Jeśli ktoś grał w "Fallout 2", doskonale orientuje się czym był GECK, Generator Ekosystemu Cudownej Krainy, walizka-startup. Galeria Komputer to bezpośrednia inspiracja GECK-iem.

Wystawa "Moje jest wygranko" to dopiero początek. – Pierwszym obszarem naszego działania stała się twórczość wybitnej jednostki - Klocucha, ale w planach mamy już kolejne wydarzenie - razem z artystą Tymkiem Bryndalem będziemy wysyłać w kosmos rakietę – zdradza drugi z twórców galerii Szymon Kaniewski.

Czy Klocuch zaszczyci nas swoją obecnością na wernisażu i inauguracji galerii? Bartosz Zaskórski przyznaje, że z nim nigdy nic nie nie wiadomo, ale to mogłoby się dla niego źle skończyć. – Obawiam się, że gdyby ktoś nagle krzyknął, że jest Klocuchem, to tłum mógłby go rozedrzeć i zjeść - jak to stało się z bohaterem powieści "Pachnidło".

[i]Aktualizacja: wernisaż wystawy został przeniesiony na 6. października - kuratorzy zaczęli dostawać pogróżki.

Obserwuj nas na Instagramie. Codziennie nowe Instastory! Czytaj więcej

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...