"Nienawiść to nie jest pogląd”. Błaszczak wyzwał ich od sodomitów, teraz mu odpowiadają

Marsz Równości w Poznaniu
Marsz Równości w Poznaniu Fot. Jedrzej Nowicki/Agencja Gazeta
Mariusz Błąszczak określił Marsz Równości w Poznaniu mianem "kolejnej parady sodomitów". Jak podaje Wikipedia, sodomia – w języku polskim to termin określający zoofilię, czyli zboczenie polegające na odbywaniu stosunków seksualnych ze zwierzętami. Wielu komentatorów oceniło, że po takich słowach szef MON powinien podać się do dymisji, ale ten najwyraźniej nie ma zamiaru nawet za nie przepraszać. Co na to organizatorzy poznańskiego wydarzenia?


Jak odebraliście te słowa?

Mateusz Sulwiński ze stowarzyszenia Grupa Stonewall, jedynego organizatora Marszu
Równości w Poznaniu: Są absolutnie skandaliczne i kuriozalne. Nie rozumiemy w jakim państwie w 2018 roku minister rządu zwraca się do kilku milionów obywateli per “sodomici”. To jest absurd. W tej wypowiedzi uderzające jest też stawianie jakiejś wymyślonej granicy między społecznością LGBT a Polakami. Tak jakbyśmy byli jakimś obcym elementem, przybyszami z zewnątrz.


Powiedzmy wprost, że w języku polskim sodomia jest utożsamiana z zoofilią.

Nie interesuje mnie, co pan minister miał dokładnie na myśli. Te słowa tak czy inaczej są
niedopuszczalne. Najbardziej dziwi nas to, że minister odpowiedzialny za nasze
bezpieczeństwo zupełnie ignoruje to, jak wyglądał początek Marszu Równości. Wyglądał tak, że setka zamaskowanych osób starała się nas zablokować.

Słyszeliśmy wyzwiska i groźby. Na szczęście do żadnych scen przemocy nie doszło, choć mamy informacje o co najmniej jednej szarpaninie z narodowcami. O tym pan minister milczy. To kolejny przykład tego, w jaki sposób politycy PiS lubią flirtować ze środowiskiem narodowym.

Kogo ma pan jeszcze na myśli? Za sprzyjanie narodowcom był też ostatnio krytykowany szef MSWiA Joachim Brudziński

Także poznańscy politycy PiS wypowiadają się o kontrmanifestacji narodowców w
pobłażliwy sposób. Sugerują, że odbyło się to w dopuszczalnych w demokracji ramach
wyrażania poglądów. A przecież nienawiść to nie jest pogląd.

Przygotowujecie jakąś reakcję na słowa Błaszczaka, może zastanawiacie się nad pozwem o zniesławienie?

Nie mamy w tej chwili takich planów. Ale być może się pojawią.

Sporo kontrowersji po prawej stronie wzbudza przystrajanie polskiego godła przez aktywistów LGBT w tęczowe barwy. Prokuratura w Częstochowie po tamtejszym Marszu Równości wszczęła nawet śledztwo w sprawie znieważenia godła państwowego.

W Poznaniu Młodzież Wszechpolska złożyła w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury na
trzy osoby m.in. na prezesa Grupy Stonewall Arkadiusza Kluka, ale nie dostaliśmy żadnej
informacji zwrotnej. Nie wiadomo czy poznańska prokuratura zajmie się tą sprawą.


Wróćmy do ministra Błaszczaka. On w Telewizji Trwam mówił, że organizatorzy Marszu Równości chcieli udekorować poznańskie tramwaje tęczowymi flagami, ale nie zgodzili się na to motorniczy.

Trudno zweryfikować, co dokładnie wydarzyło się wewnątrz MPK. Zawarliśmy z nimi umowę,
na podstawie której chorągiewki miały wisieć na tramwajach przez dwa dni. W piątek wieczorem MPK poinformowało na swoim Facebooku, że w związku z rzekomym negatywnym odbiorem akcji flagi zostaną zdjęte.
Podejrzewamy, że na tę decyzję wpłynęło kilka różnych czynników, niekoniecznie związanych ze społecznym odbiorem tęczowych flag. Naszym zdaniem nie można było mówić o skrajnie złych reakcjach, które usprawiedliwiałyby tak radykalne kroki. Tak naprawdę dopiero po piątkowej decyzji MPK spadł na nich prawdziwy grad krytyki.

Minister Błaszczak zapewne powiedział o "paradzie sodomitów” akurat w mediach ojca Rydzyka, bo w trakcie waszego przemarszu zwolennicy Radia Maryja "odprawiali różaniec za grzech sodomicki”, modlili się za was.

Trudno ocenić kto się modlił i w jakiej intencji. Najważniejsze jest to, że marsz próbowała zablokować setka zamaskowanych osób, które niosły obraźliwe transparenty i wznosiły hasła w rodzaju "tęczowe śmiecie, życia mieć nie będziecie". Policja musiała wykazać się wielką kreatywnością, żebyśmy mogli wybrnąć z tej sytuacji w bezpieczny sposób i żeby marsz mógł pójść dalej. W przeciwieństwie do ministra Błaszczaka skupiliśmy się na tym, nie na kilku odprawiających różaniec osobach.