
Poseł Stanisław Pięta miał kochankę i z racji tego mógł być bardziej podatny na szantaż. Jednak dla ABW ten fakt nie ma znaczenia. Parlamentarzysta PiS nie stracił zaufania Agencji i zachował certyfikat dopuszczający go do tajemnic państwowych.
REKLAMA
Poseł Stanisław Pięta to ma szczęście. Afera z kochanką, której obiecywał, że rozwiedzie się z żoną i zwiąże z nią na stałe, najwyraźniej nie zaszkodziła jego karierze politycznej. Z PiS nie został wyrzucony, jak podobno twierdzą klubowi koledzy, wyrzucenie tylko za samo posiadanie kochanki byłoby nie w porządku.
Pięta wciąż cieszy się też zaufaniem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. A to o tyle istotne, że jako wiceprzewodniczący Komisji Ustawodawczej posiada certyfikat bezpieczeństwa i dostępu do tajemnic państwowych. ABW mu nie cofnęło tych uprawnień.
Zdaniem posłów opozycji Pięta powinien certyfikat stracić. Poseł z racji posiadania kochanki jest szczególnie narażony na szantaż, co może skutkować tym, że w zamian za zachowanie swojej tajemnicy alkowy, zdradzi tajemnice państwowe. Jednak ABW nie ma takich zastrzeżeń wobec parlamentarzysty.
Afera wybuchła w lipcu, gdy dziennik "Fakt" opublikował artykuł, w którym opisano historię, jak to polityk zbałamucił kobietę z prowincji, którą poznał podczas rocznicy katastrofy smoleńskiej. – Chciałbym gładzić cię po ciążowym brzuchu. Jesteś idealnie zbudowana, nie będziesz mocno cierpieć i możesz urodzić sześcioro dzieci – wyznawał Pięta swojej kochance, jak się potem okazało – Izabeli Pek.
źródło: rp.pl
