"Czarny Blok" nie pomaszeruje. Narodowcy wypraszają kłopotliwych kolegów

Kto pójdzie w Marszu Niepodległości? Narodowcy w Polsce nie są środowiskiem jednolitym.
Kto pójdzie w Marszu Niepodległości? Narodowcy w Polsce nie są środowiskiem jednolitym. Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
Najprościej ich wszystkich nazwać "narodowcami", "nacjonalistami" lub nawet "faszystami", nie wnikając w szczegóły. Tymczasem diabeł tkwi właśnie w nich. Skrajnie prawicowe środowisko w Polsce jest podzielone co najmniej równie mocno jak opozycja wobec "dobrej zmiany".

W dużej krajowej polityce, gdy np. Ryszard Petru opuści Nowoczesną lub Marek Jakubiak odejdzie z Kukiz 15', robi się szum na wiele dni. W środowisku narodowców takich transferów były już dziesiątki i przechodziło to raczej bez echa. Szkoda, bo bez zauważenia podziałów, jakie istnieją w tym środowisku, nie dostrzega się różnic między choćby "Czarnym Blokiem" a Ruchem Narodowym.

Wędrówki narodowców
Jak bardzo skłócona jest skrajna prawica, najlepiej dowodzi tego los Mariana Kowalskiego. Jeszcze w latach 2014-15 był wiceprezesem Ruchu Narodowego. Trzy lata temu był kandydatem narodowców na prezydenta RP. Parę miesięcy po wyborach prezydenckich został odwołany z funkcji wiceprezesa RN, w końcu wystąpił z organizacji.
Kowalski na krótko związał się z partią KORWiN, później stworzył stowarzyszenie Narodowcy RP, następnie je rozwiązał. I tylko w tym roku powołał do życia nową partię – Ruch 11 Listopada, po czym po paru miesiącach zrezygnował z kierowania owym ruchem i odszedł.

Nieco krótszą drogę odbyli obecni szefowie RN Robert Winnicki i Krzysztof Bosak – zaliczyli jedynie Młodzież Wszechpolską, Ligę Polskich Rodzin i Ruch Narodowy.

Takie wędrówki z partii do partii, tworzenie nowych ruchów i stowarzyszeń, mogą śmieszyć, gdy spojrzy się na wyniki wyborów. Ruch Narodowy i jego kandydaci notują poparcie na poziomie raczej śladowym. W ostatnich wyborach samorządowych na poziomie sejmików wojewódzkich RN zdobył poparcie 1,26 proc. wyborców. Największy sukces Ruchu w tym głosowaniu to wprowadzenie jednego radnego z własnej listy i jednego z listy PiS.


Docierają z przekazem
Ale warto przyjrzeć się innym liczbom, które dowodzą, że nie należy lekceważyć środowiska skrajnej prawicy. Organizowany przez narodowców od blisko dekady Marsz Niepodległości na Facebooku ma 266 tys. polubień. Dla porównania – PiS ma polubień 204 tys., zaś PO 167 tys.
Oczywiście, że to wcale nie musi oznaczać, iż Marsz Niepodległości jest przez Polaków en bloc "lubiany" bardziej niż obie największe partie. Ale na pewno jest to dowód na to, że w mediach społecznościowych narodowcy ze swoim przekazem docierają do większej grupy osób.

Od 2010 r. za organizację przemarszu 11 listopada odpowiada Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. W stowarzyszeniu tym, jak wyjaśnia w rozmowie z naTemat jego prezes, Robert Bąkiewicz, działają osoby z różnych organizacji narodowych, przede wszystkim z Młodzieży Wszechpolskiej oraz Obozu Narodowo-Radykalnego.

Podział w Ruchu Narodowym
Co ciekawe, od 2012 do 2015 r. i MW, i ONR współtworzyły Ruch Narodowy. Tuż po wyborach prezydenckich zwycięskich dla Andrzeja Dudy i tuż przed wyborami parlamentarnymi, w których wygrał PiS, w Ruchu Narodowym doszło do rozłamu. ONR-owcy uznali, że w RN zrobiło się za mało radykalnie, a za bardzo konformistycznie.

Radykałom zaś nie odpowiadał układ z ruchem Pawła Kukiza i walka o poselskie mandaty z jego list.
zarząd główny ONR

"W związku ze sprzeniewierzeniem się ideałom, jakie u zarania RN przyświecały nam wszystkim, jesteśmy zmuszeni opuścić Ruch Narodowy. Robimy to z wielkim żalem i poczuciem zawiedzionych nadziei, jakie pokładaliśmy w naszym wspólnym dziele. W tym miejscu apelujemy do Koleżanek i Kolegów brnących w bagno konformizmu o otrzeźwienie.

ONR pozostaje otwarty na współpracę z działaczami i całymi środowiskami, dla których honor i ideowość nie są tylko pustym frazesem, ale drogowskazem w życiu".

fragment stanowiska Zarządu Główne Obozu Narodowo-Radykalnego z sierpnia 2015 r.
I choć w Ruchu Narodowym oba ugrupowania nie były w stanie się porozumieć, w Stowarzyszeniu Marsz Niepodległości ich przedstawiciele działają razem. Natomiast nie wszyscy, którzy uważają się za narodowców lub nacjonalistów, są na marszu w 100-lecie niepodległości Polski mile widziani. Robert Bąkiewicz w rozmowie z naTemat nie kryje, że aktywiści z grupy Szturm mogą się czuć z Marszu wyproszeni.

Odcinamy się od faszystów
– Na Marsz Niepodległości zapraszamy wszystkich tych, którzy mają poczucie wspólnotowe, którzy mają pozytywne uczucia względem idei niepodległego państwa polskiego. Natomiast trudno, aby w tym Marszu szli ci, którzy kwestionują takie zasady – wyjaśnia prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Chodzi o to, że tzw. Szturmowcy, którzy rok temu pojawili się 11 listopada jako "Czarny Blok", mieliby bez wiedzy organizatorów zaprosić na Marsz Niepodległości nacjonalistów z Ukrainy, skupionych wokół organizacji "Sicz Karpacka".
Choć "Czarny Blok" przed rokiem maszerował w Marszu Niepodległości, Robert Bąkiewicz zapewnia, że działo się to poza kontrolą organizatorów. – "Czarny Blok" pojawił się na Marszu na takiej samej zasadzie, jak pojawiali się wszyscy inni. Każdy mógł do MN dołączyć i my, jako organizatorzy, nie jesteśmy w stanie wszystkich kontrolować – wyjaśnia.
Robert Bąkiewicz
prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości

Marsz ma jednoznacznie charakter pokojowy i radosny, odnoszący się do tych ideałów, które prowadziły Polaków do walki lub pracy na rzecz niepodległości. Jeśli ktoś na Marszu świętował to inaczej, to jest to promil. Tym razem jesteśmy na te nieakceptowane formy świętowania wyczuleni bardziej, bo po ostatnim Marszu np. redakcja naTemat pokazuje tylko jeden kontrowersyjny baner, nie prezentując tego, co jest sensem tego święta.

Bąkiewicz stanowczo deklaruje, że organizatorzy Marszu Niepodległości nie mają nic wspólnego z faszyzmem.

Dotąd radykalizm nie przeszkadzał
Ale przed rokiem na Marsz zaproszono Roberto Fiore, którego nazywa się spadkobiercą Benito Mussoliniego. Fiore uważa, że dla historii Włoch "faszyzm był wspaniałym epizodem", że należy walczyć z "wszechobecnymi siłami żydostwa" i nie ma nic przeciwko temu, aby nazywać go neofaszystą.

Na fakt, że dotąd przeciwko ich obecności na Marszu Niepodległości organizatorzy MN nic nie mieli, zwracają uwagę sami Szturmowcy. Tuż po tym, jak obwieszczono, że są "wyproszeni", wydali sążnisty komunikat, w którym wyjaśniają, czym jest dla nich nacjonalizm, dlaczego z organizatorami Marszu im już nie po drodze i że zaproszeni przez nich na 11 listopada Ukraińcy nie są żadnymi "banderowcami".
"Doskonale pokazuje to, że kierujący Marszem Niepodległości nie są w stanie funkcjonować bez rzucania kłamliwych epitetów w inne organizacje, na tej samej zasadzie co 'Gazeta Wyborcza' niemogąca funkcjonować bez wskazywania na prawo i lewo 'faszystów'" – piszą Szturmowcy do organizatorów MN.

Podkreślają przy tym, że nieprawdą jest, jakoby oni sami na Marszu ze swoimi hasłami pojawili się bez wiedzy organizatorów.
Komunikat w sprawie Czarnego Bloku na Marszu Niepodległości

"Osoby związane z organizacją Marszu Niepodległości, które znamy osobiście, atakują nas za bycie rzekomymi prowokatorami i agentami. Cały czas podkreślają, że nie mają, ani nie mieli na temat Czarnego Bloku wiedzy. Jest to kłamstwo. Zeszłoroczny Czarny Blok został zorganizowany w porozumieniu z organizatorami Marszu, jak i Strażą Marszu Niepodległości.

Okazało się jednak, że wskutek nagłośnienia haseł Czarnego Bloku w mediach (...) organizatorzy Marszu Niepodległości, a szczególnie Robert Bąkiewicz wraz z Robertem Winnickim przestraszyli się. (...) Bąkiewicz i Winnicki ulegli po prostu poprawności politycznej i utwierdzili się w przekonaniu, że na tym należy budować polityczny kapitał, a nie na radykalnych hasłach jak w przeszłości".
Czytaj więcej

szturmowcy.org
Szturmowcy przypominają, że jeszcze niedawno Młodzież Wszechpolska skandowała hasło "PiS, PO – jedno zło". Dziś zaś na Marsz Niepodległości zapraszają "neokonserwatywnego prezydenta Dudę oraz wierchuszkę Prawa i Sprawiedliwości".

Nacjonalizm w garniturze
Ta dyskusja pokazuje, jak ostre są podziały w tym środowisku. I komu bardziej pasują czarne stroje i zasłonięte twarze, a kto już poszedł w garnitury. O tym, że wszystkich organizacji nacjonalistycznych nie można wrzucić do jednego worka, mówił w rozmowie z naTemat Marcin Rey, który od lat obserwuje ruchy narodowców w Polsce i prowadzi blog "Rosyjska V kolumna w Polsce".
Marcin Rey
tłumacz, publicysta

Oczywiście, że w środowisku narodowym faszyści się kręcą. Jednak mówienie, że wszyscy narodowcy to faszyści jest nieuprawnionym uproszczeniem. To bzdura. Między różnymi ruchami nacjonalistycznymi są spore różnice.

Na przykład "Szturmowcy" są narodowcami socjalistycznymi, jeśli chodzi o poglądy gospodarcze. Natomiast w kwestiach geopolitycznych – są antyrosyjscy.

Wygląda więc na to, że ci "dobrzy" – z punktu widzenia obecnej władzy – to ci, którzy założyli garnitury i z którymi da się dogadać. Ci "źli", to ta grupa, która pozostaje radykalna. Choć bardzo często i jedni, i drudzy do tej pory szli ramię w ramię na Marszach Niepodległości, demonstracjach przeciwko uchodźcom, czy LGBT lub w pochodach ku czci Żołnierzy Wyklętych.

Na razie, startując w wyborach pod szyldami narodowców, nie są w stanie zagrozić ugruntowanym ugrupowaniom politycznym. Ale część z nich już odkryła, że wystarczy zdjąć kominiarkę i przeniknąć na listy tych ugrupowań.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...