
Jarosław Gowin zareagował na "współczesnych bolszewików". Słowa szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska padły na Igrzyskach Wolności. Odbiły się szerokim echem, wielu odebrało je jako skierowane pod adresem "dobrej zmiany". Wicepremier zapowiedział, że zrobi wszystko, by Tusk nie wrócił do władzy w Polsce.
REKLAMA
– Że on tak mówi o nas, to pal sześć. Ale on tymi słowami obraża co najmniej jedną trzecią Polaków, którzy głosują na obóz Zjednoczonej Prawicy. Między innymi takie słowa miałem na myśli mówiąc o tym, że niektórzy z nas będą smażyć się w piekle za to, w jaki sposób się zachowali i w jaki sposób nie dorośli do rangi stulecia odzyskania niepodległości – wytłumaczył zdenerwowany Gowin w Radiu Kraków.
Jednocześnie Gowin zaznaczył, że docenia Tuska. – Uważam, że to jest polityk wagi ciężkiej, nie tylko w formacie polskim, ale w formacie europejskim. Ale zrobię wszystko, wszystko, co można w ramach prawa zrobić, żeby on do władzy nie wrócił. Dlatego, że ponowny rząd, recydywa rządów Donalda Tuska, to będzie czas dla Polski kompletnie zmarnowany – powiedział wicepremier.
Słowa Donalda Tuska o współczesnych bolszewikach odbiły się szerokim echem. Szef RE wytłumaczył się z nich w charakterystyczny dla siebie sposób, przy okazji wbijając szpileczkę PiS. Napisał w tweecie, że "nawet PiS pomyślał", że chodziło właśnie o tę partię.
"Kiedy powiedziałem, że Polacy dziś też mogą pokonać współczesnych bolszewików, wszyscy uznali, że to było o PiS. Nawet PiS tak pomyślał. A to było o bolszewikach, o nikim innym" – napisał Tusk na Twitterze.
źródło: Radio Kraków
