
Wojciech Korkuć – najbardziej kojarzony z Ruchem Higieny Moralnej – od wielu lat prowadzi "kampanię", która ma uświadomić, kto odpowiada za nazistowskie zbrodnie. Rozwieszając kontrowersyjne plakaty, próbuje walczyć z nieprawdziwym sformułowaniem "polskie obozy koncentracyjne" i wzywa Niemców, by zapłacili za zniszczenia i polskie ofiary II wojny światowej. Ale wielu zarzuca, że robi to w mało dyplomatyczny sposób.
– Bardzo mi miło, że Maciej Świrski powierza mi czasami odpowiedzialność za pewne tematy, które trzeba ująć od strony artystycznej, graficznej. Czy się inspirujemy? Oczywiście – przyznał w rozmowie z dziennikarką portalu Solidarni2010.pl.
Artysta prawicy
I trzeba przyznać: swoją twórczością Wojciech Korkuć – absolwent warszawskiej ASP – dostarcza wielu emocji, niektórych ze złości rozpala wręcz do czerwoności. Nie kryje się ze swoimi poglądami. Wpolityce.pl pisze o nim "artysta przeklęty". A Telewizja Republika prezentuje go jako rysownika, który trafił na "czarną listę za plakaty kpiące z poprawności politycznej, ekspansji Niemiec czy zakłamywania polskiej historii".
On mnie nie pyta, dlaczego robię rysunki krytykujące PiS, a ja go nie pytałem, dlaczego robi prace o dziwnym zabarwieniu patriotycznym. Moim zdaniem Wojtek popełnia błąd, bo widzi jednokierunkowo. Ja zauważam, co złego zrobiło PO, SLD. Polityka zawsze jest brudna i kto się do niej zbliża prędzej czy później się ubabrze.
"Namierzony" przedstawiciel RHM
Ruch Higieny Moralnej powstał po aferze Rywina. – Inspiracją do stworzenia RHM była pewna cenzura, która obowiązuje w różnych redakcjach, agencjach – mówi enigmatycznie Korkuć.
Plakaty na swoich nośnikach
Zanim Ruch Higieny Moralnej zajął się tematem reparacji wojennych, swoje plakaty poświęcał feministkom czy osobom homoseksulanym. Pierwszy raz Korkuć dokuczyły feministkom w 2005 roku.