Policjanci, dzieci i młodzież Sokółki mieli powitać wiceministra Zielińskiego gromkim "czołem panie ministrze". Akcją dowodził komendant powiatowej komendy policji w Sokółce.
Policjanci, dzieci i młodzież Sokółki mieli powitać wiceministra Zielińskiego gromkim "czołem panie ministrze". Akcją dowodził komendant powiatowej komendy policji w Sokółce. Fot. Screen / TV Sokółka

Opinia publiczna nie zostawia suchej nitki na wiceministrze spraw wewnętrznych i administracji Jarosławie Zielińskim po ujawnieniu film ukazującego szczegóły jego wizyty u policjantów i dzieci z Sokółki. Polityka PiS kolejny raz zgubiło zamiłowanie do wielkiej pompy i ośmieszających go ceremoniałów.

REKLAMA
Jarosław Zieliński przesuwa granice i wyznacza nowe standardy pracy policjantów. Ci już wycinali ręcznie konfetti na przyjazd wiceministra, jechali konno z przypiętymi skrzydłami aniołów, a nawet udają agentów Służby Ochrony Państwa, byle tylko podłechtać ego wiceministra. Wizyta w Sokółce na nowo definiuje jednak słowo "obciach". Wyglądała tak:
Wiceszef MSWiA przyjechał z wizytacją komendy w Sokółce. Obecni byli policjanci i dzieci z okolicznych szkół. Przywitanie dygnitarza wyszło na początku jakoś niemrawo, dlatego komendant wziął sprawę w swoje ręce. Odliczył do trzech, żeby wszyscy razem, policjanci, dzieci i młodzież mogli gromko zakrzyknąć "czołem panie ministrze".
"U niego nie działają fragmenty mózgu odpowiedzialne za rozpoznawanie obciachu" - skomentował dziennikarz "Polityki" Wojciech Szacki. "Minister urodził się 30 lat za późno. W PRL nadawałby się idealnie na kacyka partyjnego wizytującego lud pracujący miast i wsi" - piszą zwykli internauci. "Tak wygląda kadra oficerska w Policji Polskiej. Kelnerzy mają więcej godności" - dodają gorzko inni.