
Jurij Milner, rosyjski potentat internetowy i z wykształcenia fizyk, postanowił wyłożyć część swojego potężnego majątku dla kolegów po fachu ciułających grosze na uniwersytetach. Ufundował nagrodę, której wartość jest trzykrotnie wyższa od słynnego Nobla.
Nic się nie stanie, jeśli te teorie nie doczekają się potwierdzenia. Najbardziej spektakularne prace pchają naukę do przodu i nawet z negatywnego wyniku badacze potrafią wyciągnąć naukę – twierdzi Milner. I dodaje: – Jestem przekonany, że najlepsi przedstawiciele nauki powinni zarabiać nie gorzej od, powiedzmy, maklerów na giełdzie.
Choć ufundowana przez szwedzkiego naukowca i przemysłowca Alfreda Nobla nagroda wciąż jest najbardziej znaną i prestiżową w świecie nauki, to co raz więcej jest takich, które dorównują, bądź prześcigają je w wartości.
Od 2004 r. Run Run Shaw, filantrop i magnat medialny z Hongkongu, nagradza 1 mln dol. osiągnięcia z astronomii, medycyny i matematyki. A norweski biznesmen Fred Kavli co dwa lata przyznaje trzy nagrody po 1 mln dol. badaczom "najmniejszego" (nanotechnologii), "największego" (kosmosu) oraz "najbardziej złożonego" (mózgu).
Źródło: "Gazeta Wyborcza"

