Minister kultury Piotr Gliński i wiceminister kultury Jarosław Sellin – to w tym resorcie podjęto prace nad pomysłem repolonizacji mediów.
Minister kultury Piotr Gliński i wiceminister kultury Jarosław Sellin – to w tym resorcie podjęto prace nad pomysłem repolonizacji mediów. Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
Reklama.
Gdy w czasie kampanii wyborczej ujawniono taśmy nagrane przed laty w restauracji "Sowa i Przyjaciele" z udziałem Mateusza Morawieckiego, wielu polityków PiS jak mantrę powtarzało, że za wyciekiem stoją "niemieckie media". Tuż po pierwszej turze wyborów samorządowych posłanka Krystyna Pawłowicz stwierdziła wprost: "CZAS NA MEDIA!".
O tym, że w resorcie kultury prace nad planem repolonizacji mediów idą jakoś nie po myśli partyjnych władz, wiadomo było od pewnego czasu. Teraz potwierdził to wiceminister kultury Jarosław Sellin (nota bene - były dziennikarz, pierwszy prezenter i szef redakcji "Informacji" w Telewizji Polsat).
W radiowej Jedynce wiceminister Sellin przyznał, że jego zdaniem istnieje "problem dotyczący mediów". – W większości dużych krajów europejskich nie ma takich sytuacji, że własność jakiegoś istotnego segmentu mediów jest w tak dużym stopniu w rękach kapitału zagranicznego – stwierdził.
Przyznał przy tym jednak, że planowana przez PiS repolonizacja mediów jednak nie wchodzi w grę. – Na razie tego tematu nie podejmujemy – potwierdził Sellin.

Parę dni temu zaprzyjaźniony z "dobrą zmianą" red. Michał Karnowski sugerował, że repolonizacja PiS-owi się nie uda, bo na to nie zgodzi się UE. Podsuwał przy tym władzy inny pomysł – zrobić "porządek" z domami mediowymi, przez które przechodzą pieniądze z reklam.
Karnowski bredzi, nie ma pojęcia jak działa rynek – tak ten pomysł skomentował wówczas Jakub Bierzyński, prezes domu mediowego OMD.