Stanisław Sarnowski napisał "Konstytucja" na własnym samochodzie dostawczym. Spotkał się z drobiazgową kontrolą policji, która sprawdzała nawet historię jego auta.
Stanisław Sarnowski napisał "Konstytucja" na własnym samochodzie dostawczym. Spotkał się z drobiazgową kontrolą policji, która sprawdzała nawet historię jego auta. Fot. Facebook / Stanisław Sarnowski

Stanisław Sarnowski napisał "Konstytucja" na swoim samochodzie dostawczym. Autem zainteresowała się policja, która była przekonana, że ktoś pomalował Sarnowskiemu dostawczaka. Dla funkcjonariuszy była to... dewastacja.

REKLAMA
– Kto panu tak auto zdewastował? – beztrosko zapytali policjanci Stanisława Sarnowskiego, kiedy napotkali go na myjni. – Nikt, ja sam, ale to żadna dewastacja. Przecież to tylko słowo "Konstytucja" z dopiskiem "Jędrek" i tyle – odpowiedział kierowca, którego cytuje "Gazeta Wyborcza". Na samochodzie napis widnieje już od kilku miesięcy.

Policjanci jednak zaczęli kontrolę. Sprawdzili prawo jazdy, dowód rejestracyjny, ubezpieczenie. Zapoznali się z historią samochodu dostawczego. Na koniec zapytali pana Stanisława, czy zamierza gdzieś demonstrować. Potwierdził i na tym kontrola się zakończyła.
Jak mówi, reakcje na jego "Konstytucję" są różne. Część kierowców go pozdrawia, inni znacząco pukają się w czoło. Negatywne reakcje mają być jednak coraz częstsze.
"Konstytucja" w czasach PiS
Słowo "Konstytucja" jako wyraz manifestacji przeciwko władzy robi karierę w czasie rządów PiS. Koszulki z takim napisem nosi Lech Wałęsa, hasło pada na manifestacjach przeciwników władzy. Koszulę z "Konstytucją" pokazała też Justyna Steczkowska na koncercie.
Niekiedy hasło doprowadza niektórych do furii. Tak było w przypadku Dominiki Arendt-Wittchen, która spoliczkowała działaczkę KOD za wykrzykiwanie "Konstytucji".
źródło: "Gazeta Wyborcza"