
Piątkowe posiedzenie było ostatnim w tym roku, po nim posłowie rozjechali się do domów na święta. Wolne trochę się zresztą przeciągnie, bo do pracy parlamentarzyści wracają dopiero 16 stycznia. To najdłuższa przerwa świąteczna w tej kadencji Sejmu.
REKLAMA
Pracownicy etatowi mają ustawowo zagwarantowane do 26 dni wolnych od pracy w ciągu roku, dlatego nie dziwi fakt, że często z nostalgią wspominają czasy, gdy jako uczniowie mieli ferie zimowe i dwumiesięczne wakacje. Tymczasem jest grupa zawodowa, która ma jeszcze więcej wolnego.
Swoją przerwę świąteczną właśnie rozpoczęli... parlamentarzyści. PIątkowe posiedzenie, podczas którego opozycji nie udało się przegłosować wotum nieufności wobec premiera Mateusza Morawieckiego, było ostatnim w tym roku. Posłowie już rozjeżdżają się do domów na święta. Do pracy wrócą dopiero 16 stycznia, co oznacza, że mają aż 32 dni wolnych od pracy.
Jest to najdłuższa przerwa świąteczna w tej kadencji Sejmu. W 2015 przerwa wynosiła zaledwie 13 dni, rok później już 25, w zeszłym roku posłowie mieli 24 dni wolnego. Dla przypomnienia, letnie wakacje posłów w tym roku trwały 52 dni, w zeszłym nawet 53 dni.
Dziennikarze "Super Expressu" zapytali posłów, skąd tyle wolnego. Poseł PiS Marek Ast przekonywał, że wybrańcy suwerena będą po prostu pracować w swoich regionach. Innego zdania jest Katarzyna Lubnauer. – Gdyby Sejm był miejscem dyskusji, to pracowałby częściej i intensywniej – powiedziała szefowa Nowoczesnej.
źródło: se.pl
źródło: se.pl
