
Koniec roku – końcem "Dwutygodnika". Taka informacja pojawiła się na Facebooku dziennikarza Witolda Mrozka, którego teksty regularnie pojawiały się w magazynie. Ta informacja oburzyła literackie środowisko, które nie szczędzi słów krytyki pod adresem ministra Piotra Glińskiego, ale nie tylko.
"'Dwutygodnik' zamyka się z końcem roku. Ministerstwo wycofało finansowanie. Są pieniądze na archaiczny 'NAPIS', w którym 'Dlaczego piszą' tłumaczą się osoby, których nikt specjalnie o to nie pyta. Nie ma na jedną z najtańszych, najbardziej jakościowych i najszerzej dostępnych inicjatyw finansowanych ze środków ministerstwa" – tym wpisem Witold Mrozek poinformował o najbliższej przyszłości magazynu.
Do wpisu na Facebooku, w komentarzu odniosła się Zofia Król, naczelna magazynu potwierdziła informację o decyzji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego ws. wstrzymania finansowania "Dwutygodnika" z końcem roku. Podkreśliła jednak, że nie przekreśla to funkcjonowania magazynu.
Zofia Król
Decyzja resortu Piotra Glińskiego oburzyła środowisko. Internet pełen jest krytycznych komentarzy, zwłaszcza pod adresem Glińskiego.
Głos w sprawie zabrał także wiceszef PO Tomasz Siemoniak. W jego ocenie minister Gliński, to najgorszy minister kultury od lat.
"Dwutygodnik" to bezpłatny internetowy magazyn poświęcony kulturze. Można go czytać od 9 lat. Wśród publikacji można znaleźć m.in. rozmowy z ludźmi kultury, recenzji spektakli, koncertów, książek czy wystaw, analiz trendów i opisów zjawisk współczesnej kultury, a także felietonów, szkiców, wierszy i esejów.
Wydawcą "Dwutygodnika" jest Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny. Można w nim było przeczytać teksty m.in. Doroty Masłowskiej, Ziemowita Szczurka czy Andrzeja Stasiuka.
Minister Gliński nie po raz pierwszy znalazł się pod ostrzałem krytyki. Powszechne oburzenie wzbudziła informacja, gdy jeden z tygodników ujawnił informację, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego udzieli dotacji na budowę muzeum "Pamięć i Tożsamość" ojca Tadeusza Rydzyka. Dyrektor Radia Maryja na swój projekt w ciągu najbliższych dwóch lat dostanie łącznie 70 milionów złotych.
To, że Piotr Gliński nie cieszy się powszechnym uznaniem, mógł odczuć także na własnej skórze choćby podczas październikowego wystąpienia w Operze Narodowej. Został wtedy wybuczany. Gdy zapowiedziano jego wejście, wiele osób demonstracyjnie opuściło widownię. W operze Gliński pojawił się, by udekorować medalem wybitnego tenora Piotra Beczałę.
Dwa lata wcześniej, podczas otwarcia we Wrocławiu Europejskiej Stolicy Kultury, publiczność również głośno wyraziła swoją dezaprobatę wobec prof. Glińskiego.
