
Po polsku, niemiecku, angielsku, a teraz i po ukraińsku. Bilety w tramwajach i autobusach w niektórych polskich miastach można kupić, wybierając instrukcję w języku naszych wschodnich sąsiadów. To, co większości wydaje się naturalną konsekwencją społecznych zmian, w niektórych wzbudza nienawiść.
Język ukraiński w biletomatach w polskich miastach albo już się pojawił, albo wkrótce się pojawi. Chociaż chcielibyśmy widzieć siebie jako tolerancyjny naród, to nawet takie błahe rozwiązania weryfikują polską rzeczywistość.
Dodanie jednej flagi do instrukcji w automatach z biletami wyeksponowało najgorsze cechy niektórych Polaków. Idealnie obrazują to ksenofobiczne komentarze pod artykułami w polskich mediach informującymi o zmianach. Wybraliśmy tylko kilka i łagodniejszą ich wersję.
Największą grupę cudzoziemców w Polsce, stanowią właśnie Ukraińcy. Na szczęście na kontrę długo nie trzeba było czekać. Wśród krytycznych uwag, są także takie, które przypominają, że Polacy także często potrzebują językowych podpowiedzi:
Instrukcję w języku ukraińskim na wyświetlaczach biletomatów, można wybrać już m.in. w Łodzi, Poznaniu i we Wrocławiu.
