
W ferworze sylwestrowej zabawy i noworocznych późnych pobudek to wydarzenie przemknęło zupełnie bez echa. Resort rodziny, pracy i polityki społecznej chce zmienić ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Nowelizacja została skierowana do konsultacji 31 grudnia. Szybko pojawiły się kontrowersje.
23 strony liczy zgłoszona nowelizacja. Już na samym początku w oczy rzuca się zmiana pozytywna i logiczna – skorygowany ma sam tytuł ustawy. Nie będzie to już ustawa "o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie", lecz "o przeciwdziałaniu przemocy domowej". Jasne bowiem, że należy zapobiegać przemocy domowej i pomagać jej ofiarom także wtedy, gdy nie jest to rodzina w sensie prawnym.
Dalej jednak można znaleźć parę kwiatków. Zwrócił na to uwagę Sebastian Figaj z Młodych Demokratów.
"Przemocą nie będzie jednorazowe pobicie. Niebieska Karta nie będzie zakładana 'z urzędu, będzie potrzebna zgoda ofiary" – zwraca uwagę autor posta po lekturze projektu.
Porównaliśmy obecnie obowiązującą ustawę z projektem i faktycznie – zmienia się istotnie przepis mówiący o zakładaniu tzw. Niebieskiej Karty.
Podejmowanie interwencji w środowisku wobec rodziny dotkniętej przemocą odbywa się w oparciu o procedurę „Niebieskie Karty” i nie wymaga zgody osoby dotkniętej przemocą w rodzinie.
W projekcie ten przepis brzmi inaczej. Jeśli do końca postępowania nie uda się uzyskać zgody ofiary przemocy na "Niebieską Kartę", procedura jest zamykana. A przecież jasne jest, że wiele ofiar przemocy, w strachu przed swoim oprawcą, może się wycofać z oskarżeń.
Wszczęcie procedury „Niebieskie Karty” może nastąpić bez zgody osoby doznającej przemocy domowej pod warunkiem, że grupa diagnostyczno-pomocowa w trakcie realizacji tej procedury uzyska pisemną zgodę tej osoby. W razie nieuzyskania zgody następuje zakończenie procedury ..Niebieskie Karty” .
Ważna zmiana ma nastąpić także w definicji ofiary przemocy.
Ilekroć w ustawie jest mowa o: przemocy w rodzinie - należy przez to rozumieć jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste osób wymienionych w pkt 1, w szczególności narażające te osoby na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia, naruszające ich godność, nietykalność cielesną, wolność, w tym seksualną, powodujące szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą.
Po wejściu w życie nowej ustawy to się zmieni. Jednorazowe pobicie, choćby nie wiadomo jak dotkliwe, to dla resortu rodziny za mało, by osobę taką uznać za "osobę doznającą przemocy domowej".
Ilekroć w ustawie jest mowa o: osobie doznającej przemocy domowej - należy przez to rozumieć osobę, której prawa lub dobra osobiste zostały naruszone przez powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie, w szczególności narażające tę osobę na niebezpieczeństwo utraty życia lub uszczerbek na zdrowiu, dokonane przez osobę najbliższą w rozumieniu art. 115 § 11 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny (Dz. U. z 2018 r. poz. 1600 i 2077) albo inną osobę wspólnie z nią zamieszkującą i gospodarującą;
"Ten rząd jest wrogiem kobiet!" – podsumował Sebastian Figaj.
Na co dzień może się wydawać, że przemoc domowa to margines, że dotyczy nielicznych osób z patologicznych środowisk. Nic bardziej mylnego – o czym mówiła w rozmowie z naTemat szefowa Centrum Praw Kobiet Urszula Nowakowska.
AKTUALIZACJA:
Premier Mateusz Morawiecki zdecydował o wycofaniu kontrowersyjnego projektu – o szczegółach piszemy tutaj.
