Co czeka młodzież na wakacjach?
Co czeka młodzież na wakacjach? Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Wakacje to dla młodych ludzi czas beztroskiej zabawy, radości, wolności. Jednak niezależnie, ile twoje dziecko ma lat, ta zabawa i wolność mogą okazać się dla niego nie tylko czymś pięknym, ale i niezwykle groźnym. Jak dziecko przed tym uchronić i jak zareagować, gdy po powrocie z wakacji podejrzewamy, że w jego życiu coś się stało?

REKLAMA
Przychodzą takie wakacje, gdy po raz pierwszy musimy rozstać się z naszymi dziećmi. Najpierw to pierwszy samotny wyjazd malucha na kolonie. Później przychodzi moment, gdy nastolatek oznajmia, że od teraz na wakacje wybiera się z przyjaciółmi, albo wprost oznajmia, iż wyjeżdża z miłością (aktualną) swojego życia. I wówczas nadchodzi chwila próby nie tylko dla dzieci, ale być może przede wszystkim dla ich rodziców.
Jak przez tę próbę przejść obronną ręką czytelnikom naTemat radzi psycholog Joanna Sakowska z Centrum Metodycznego Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej.
Na jakie wakacyjne zagrożenia trzeba przygotować dzieci, które pierwszy raz wybierają się na wakacje bez rodziców?
Joanna Sakowska
Centrum Metodyczne Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej

Rodzice mają od razu mnóstwo demonów w głowie.Wyobrażają sobie, co tam się też będzie działo. Narkotyki, alkohol itd. A niekoniecznie musi tak być.

Joanna Sakowska, psycholog i pedagog: W przypadku maluchów to wiadomo. Trzeba przede wszystkim uczulić je na takie najzwyklejsze niebezpieczeństwo. Czyli, by słuchały się osób dorosłych, przestrzegły ustalonych zasad, pilnowały higieny. Przypominanie o takich sprawach jest w tym przypadku chyba najważniejsze.
Małe dziecko musi mieć świadomość, że opiekę nad nim przejmują inni dorośli i ono jest teraz właśnie im winne posłuszeństwo.
Jak to skutecznie tłumaczyć?
Na przykład, że gdy nie wolno wchodzić do wody, to nie znaczy, że jak mamy nie ma w pobliżu, to kiedy pani się odwróci, jednak wolno.
A co ze starszymi dziećmi?
Zupełnie inna sprawa jest z nastolatkiem, ponieważ nastolatki zazwyczaj chcą wyjeżdżać same. I tutaj rodzice mają od razu mnóstwo demonów w głowie.Wyobrażają sobie, co tam się też będzie działo. Narkotyki, alkohol itd. A niekoniecznie musi tak być.
Jest taka potwierdzona badaniami zasada, że im silniejsza więź emocjonalna z rodzicami, tym większy tzw. czynnik ochrony przed tego typu zagrożeniami. Jeżeli dziecko wynosi z domu pewne zasady i wartości, to nawet pozbawione bezpośredniego nadzoru, przestrzega tego wszystkiego.
Dlatego warto z dzieckiem rozmawiać. Przypominać, by pewnych rzeczy nie próbowało, czy nie wracało zbyt późno.
Czyli, co trzeba nastolatkowi przekazać?
Jako psycholog wiem, że rozmawiać o zagrożeniach to jedno, a co innego powiedzieć dziecku: "słuchaj, ufam Ci i wierzę, że będziesz się dobrze bawił". Tak, by dziecko nie wyjeżdżało z przeświadczeniem, że świat dokoła jest tak bardzo niebezpieczny. Bo pewnie jest, ale takie zaufanie to pewnego rodzaju scedowanie odpowiedzialności na dziecko.
Wiele osób potwierdza, że "ufam Ci" z ust rodzica było w ich młodości najlepszą tamą zaporowa przed pokusą wejścia w pewne zakazane obszary.
Mamy sierpień i część dzieci już z wakacji wróciła. Co powinni zrobić rodzicie, którzy zauważyli, że dziecko wróciło zmienione?
Przede wszystkim nie powinni krzyczeć, a rozmawiać. I mówić o tym, co widzą, a nie atakować. Musimy mówić o tym, że zauważyliśmy, iż dziecko jest zmienione i martwimy się tym. Trzeba zaczynać rozmowę od komunikatu o tym, co nas jako rodziców boli, martwi, czy zastanawia. A nigdy nie twierdzić, że dziecko na pewno coś złego musiało zrobić.

Trzeba zaczynać rozmowę od komunikatu o tym, co nas jako rodziców boli, martwi, czy zastanawia. A nigdy nie twierdzić, że dziecko na pewno coś złego musiało zrobić.

A jeśli okaże się, że to były niepotrzebne nerwy?
Lepiej się pomylić i wypaść na naiwniaka, niż zaatakować niewinnego. Bo tak absolutnie stracimy zaufanie, szczególnie nastolatka. Nie mamy gwarancji, iż dziecko nam wszystko powie. Jednak im większe będzie jego poczucie bezpieczeństwa, że nie zostanie skreślone w oczach rodziców, tym większe jest takie prawdopodobieństwo.
Tymczasem czyn wcale nie musi być pochwalony. Ale trzeba podkreślać, że jesteśmy po to, by pomóc, a nie potępiać.
Jak długo czekać z taką rozmową, gdy widzimy, że coś mogło się w życiu dziecka na wakacjach wydarzyć?
Na co czekać?! To są najważniejsze relacje między bliskimi i muszą się opierać na prawdzie. Skoro więc widzimy, że coś jest nie tak, trzeba o tym mówić dokładnie w tym momencie.