shutterstock.com

Facebook wprowadzi niedługo opcję edycji postów na stronie. Taką informację przemycił jeden z wysoko postawionych pracowników firmy, Vadim Lavrusik. Nikt się jednak nie spodziewał, że informacja ta wywoła tak wielkie poruszenie wśród użytkowników. Okazuje się bowiem, że jest to jedna z najbardziej pożądanych funkcji na stronie.

REKLAMA
Większość z nas panicznie boi się publicznego ośmieszenia. To, co niektórym nie daje spać po nocach, przez technologiczne odkrycia ostatnich lat coraz częściej staje się faktem. Bo czy post na Facebooku z żenującym błędem, nieprzemyślany wpis z głupkowatą tezą, niezręczny sarkazm, którego nikt nie zrozumiał, nie są przeżyciem porównywalnym, o ile nie bardziej dotkliwym? Wielu wolałoby nago paradować po szkolnych korytarzach, żeby tylko móc wymazać ten niefortunny wpis.
Facebook to najpopularniejsza platforma społecznościowa w sieci. To też pierwsza platforma, która tak głęboko zintegrowała naszą obecność w internecie z naszą tożsamością. Jako Iksiński wysyłamy już wiadomości, dzielimy się swoimi poglądami, relacjonujemy miłosne podboje czy też pokazujemy jakie produkty lubimy i którym producentom jesteśmy wierni. Co poniektórzy ten internetowy ekshibicjonizm doprowadzają do skrajności, na fejsbukowym wall'u informując o najbardziej intymnych szczegółach swojego życia.
Co jednak, kiedy nadamy wiadomość nie taką, jak chcieliśmy, niezgrabnie wyrazimy swoje przekonania narażając się na śmieszność, zalajkujemy Biedronkę lub nie-daj-boże Lidla. Z niefortunnym lajkiem jest pół biedy, bo można go wycofać, chociaż niesmak pozostaje. Inaczej z wpisem, którego stworzenia pożałujemy – katastrofa. Na nasze nieszczęście, refleksja przychodzi często po dopiero po czasie.
Dotychczas Facebook nie dawał nam zbyt dużego pola do popisu. W praktyce z taki "błędem" musimy żyć. Na stronie brakuje bowiem funkcji "edytuj". I, jak wyjaśnia jeden z programistów stojących za projektem strony, od początku była to przemyślana decyzja. Na kanale "Quora" Yishan Wong wyjaśnia: "wraz z taką opcją pojawia się zbyt wiele możliwości na spam lub nadużycia. Np. kiedy napisałbym 'Kto lubi lody?' i kiedy odpowie mi już 20 osób zmieniłbym to na 'Kto lubi seks gejowski?'. Zmiany w konwersacji zaburzają społeczne oczekiwania wobec tego jak powinna wyglądać konwersacja".
Ostatnio firma zmienia jednak stanowisko. Po raz kolejny sugeruje, że możliwość dokonywania zmian w opublikowanych wcześniej tekstach już niedługo pojawi się w serwisie. Wszelkie wpadki, wtopy i każde faux pas będziemy mogli wymazać z życiorysu tak, jakby ich w ogóle nie było. Nie wiadomo jeszcze, czy można będzie fabrykować swoją przeszłość, jak słusznie zauważył swego czasu Yishan Wong, ale możemy być pewni, że dla wielu "wyszydzonych, nagich uczniów na szkolnym apelu" taka opcja będzie jak manna z nieba.