Pociąg do Kostrzyna nad Odrą, gdzie odbywa się festiwal Woodstock – ekstremalne środowisko do podróżowania
Pociąg do Kostrzyna nad Odrą, gdzie odbywa się festiwal Woodstock – ekstremalne środowisko do podróżowania Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Polska gminna i miastowa rozjechała się na Mazury, w góry i nad morze. W podróży pokazuje nasze narodowe zwyczaje i przywary, czyli śmiecenie, picie alkoholu w pociągach i autobusach, klaskanie przy lądowaniu samolotu.

REKLAMA
Samochodem
Jeśli mamy taką możliwość, chętnie podróżujemy na wakacje samochodami. Dają nam one wolność zatrzymania się kiedy i gdzie chcemy, wygodne siedzenia oraz brak uciążliwych współpodróżujących. Wakacyjna wolność uderza nam jednak często do głowy.
Niechlubnym zwyczajem podróżujących jest śmiecenie. Opakowania po jedzeniu i butelki zawalają niektóre miejsca postojowe. Zapytaliśmy kilka stacji benzynowych znajdujących się przy trasie nad morze o problem śmiecenia przez turystów. – Tak było, jest i będzie – mówi nam pracownik stacji i dodaje: – Dostawienie dodatkowych koszy w żadnej ilości nic nie daje.
Jadąc z rodziną czy przyjaciółmi, w podróży udziela nam się często też specyficzna nerwówka. Pracownik stacji benzynowej przy trasie numer 7 opowiada, że w sezonie jest tam gwarno i często zdarzają się nieprzyjemne sytuacje: – Każdy się spieszy, chce dojechać jak najszybciej. Po sezonie letnim oddychamy.
Tradycją podróży samochodem na wczasy są też przekąski. Pakujemy ich jak najwięcej, choć normalnie siedząc w domu nie zjedlibyśmy ich tyle. Najczęściej jemy po prostu z nudów.
Pociągiem i autokarem
Najwięcej zwyczajów obserwujemy w pociągu czy autokarze. Tu także rzuca się w oczy (oraz nosy i uszy) przemożna potrzeba najedzenia się wszystkim, co wpadnie nam w rękę – najlepiej z jak najbardziej szeleszczącym opakowaniem i jak najbardziej intensywnym zapachem.
Coraz rzadziej spotykamy tradycyjne jajka na twardo i kiełbasę w papierze z bułką, a coraz częściej atakuje nas jeszcze potężniejsza bomba zapachowo-słuchowa. Intensywnie pachnące czosnkowe sucharki i serowe chrupki chrupią w zębach, przeplatając się z dźwiękami – stworzonych chyba specjalnie, by uprzykrzać życie innym – opakowań. Do tego często trzeba doliczyć pssykanie, siorbanie i gulganie gazowanych napojów. Modne są też wszelakie kebaby, zapiekanki i hamburgery kupowane na dworcach. Zapewniają niezapomniane wrażenia – osoby z wrażliwym węchem czują je potem na ubraniach jeszcze długo po dotarciu na miejsce.
Niektórzy rodzice idą w ekstremum, wręczając swoim dzieciom wysublimowane, nowoczesne bronie masowego rażenia, takie jak strzelające cukierki, mażące się czekoladowe przysmaki czy super-grube i tym samym super-głośne czipsy (które z lubością trzeba rozgryzać z otwartą buzią).
Nie tylko jednak dzieci muszą utrudniać życie innym. Palacze, którzy nawet normalnie palą jednego papierosa na dwie godziny, uwięzieni w pociągu już po piętnastu minutach mają potrzebę "zajarania". Kończy się to często zajmowaniem w najlepszym wypadku łazienki, choć także popalaniem na korytarzu pod nieobecność konduktora.
Kolejnym zwyczajem podróżujących autokarem i pociągiem Polaków jest picie alkoholu. Oczywiście robi to mniejszość rodaków, ale bardzo widoczna. Niektórzy tylko ululają się piwem, ale część potrafi zacząć na ostro wakacyjną zabawę już chwilę po wyruszeniu w drogę. I tu także pojawiają się potem problemy z zajętą łazienką…
Oprócz wyselekcjonowanego do uprzykrzania życia jedzenia, zmieniły się także zwyczaje zapewniania sobie rozrywki w transporcie publicznym. Kiedyś były to śpiewy (na szczęście tylko na zorganizowanych wycieczkach), albo "rżnięcie" w karty. Teraz zrobiło się znacznie gorzej.
Współcześni starzy i młodzi mają do dyspozycji cały arsenał. Na szczęście niektórzy wciąż czytają książki, ale wielu przerzuciło się na oglądanie filmów i granie na smartfonach czy przenośnych konsolach. Pół biedy, jeśli ktoś spokojnie w kącie siedzi nad małym ekranem, ale są tacy, którzy chcą podzielić się swoją muzyką lub dźwiękami z gry czy filmu ze współpodróżnymi.
Samolotem
Wraz z upadkiem OLT, skończy się chwilowo trwająca złota era w przewozach krajowych transportem lotniczym. Ale za granicę wciąż wolimy lecieć (aż 76,6 proc. Polaków wybiera samolot podróżując na wakacje, jak obliczyło internetowe biuro podróży Tripsta). Tu staramy się zachować większą kulturę, choć podniebne upijanie się nie jest rzadkie. W samolotach działa także wiele irytujących zwyczajów znanych z innych środków transportu.
Polacy mają też specyficzny lotniczy zwyczaj, na który obcokrajowcy patrzą ze zdziwieniem – klaskanie, gdy koła dotkną płyty lotniska. Ma to być podziękowanie dla kapitana, ale zdradza dużą nieufność w jego umiejętności, skoro tak cieszymy się z banalnego lądowania.