
Fotomodelka, która oskarżyła Jarosława Bieniuka o gwałt, przerwała milczenie. W emocjonalnym wywiadzie dla "Faktu" opowiedziała o szczegółach nocy, kiedy miało dojść do przestępstwa, oraz zdradziła, jak zmieniło się jej życie w związku z całą sprawą.
Śledztwo jest w toku. Prokuratura nie postawiła Bieniukowi zarzutów związanych z gwałtem. Jest na razie podejrzany "jedynie" o udostępnianie narkotyków. Dziennikarzom "Faktu" udało się dotrzeć do kobiety, która oskarżyła byłego piłkarza o to, że odurzył ją narkotykami i zgwałcił.
Sylwia S. przyznała, że jej dotychczasowe życie legło w gruzach. Zarabiała na życie jako influencerka i modelka, ale przez aferę musiała zniknąć z sieci. Została bez pracy.
– Byłam zastraszana, w mediach mnie zlinczowano. To doprowadziło do tego, że boje się wyjść z domu. Jestem pod stałą opieką psychologa. Ciężko mi sobie wyobrazić, co będzie dalej – wyznała "Faktowi". Dodała też, że najbliżsi stoją za nią murem.
Z byłym piłkarzem i partnerem nieżyjącej Anny Przybylskiej poznali się 3-4 lata temu. Mieli wspólnych znajomych.
S. przekonywała w wywiadzie, że wśród znajomych "Jarek ma opinię imprezowicza". – Pomimo tego, że ja słyszałam od kilku osób o nim złe rzeczy, to ja uważałam go za dobrego kolegę – tłumaczyła dziennikarzowi. Opowiedziała też o szczegóły feralnej nocy. Wyznała, że nie pamięta wszystkiego.
– Mam zaniki pamięci. Znam swój organizm i wiem, jak zachowuje się po alkoholu. Wtedy było inaczej. Uważam, że Jarek dosypał mi czegoś do drinka i to na pewno nie był magnez! Zresztą tej nocy zażywaliśmy kokainę, którą przyniósł Jarek – zdradziła "Faktowi".
W barze zaproponował, by przenieśli się do hotelu. – Po tym jak zostaliśmy sami w pokoju, Jarek zaczął się do mnie dobierać i wtedy… to się stało – relacjonowała.
Przyznała, że nie doszłoby do tego, gdyby nie została wystawiona przez znajomych. – Przez trzy godziny siedziałam na łóżku i płakałam. Zastanawiałam się, czy ktoś mi uwierzy… Po tym jak mnie potraktowano, wiem dlaczego ofiary gwałtów nie chcą zeznawać. W końcu o wszystkim opowiedziałam mojemu przyjacielowi i mojej współlokatorce – mówiła.
Na koniec Sylwia Sz. odparłą zarzuty dotycząc tego, że chce wyłudzić pieniądze od Jarosława Bieniuka. – Po tym co mnie spotkało, takie oskarżenia bardzo mnie ranią. Ciężko mi to w ogóle komentować. Oczekuję sprawiedliwości. Wierzę, że policja i prokuratura wyjaśnią tę sprawę, i prawda wyjdzie na jaw – podsumowała na koniec.
Przypomnijmy, że Jarosław Bieniuk wydał oświadczenie po wyjściu z aresztu. Były gracz m.in. Lechii Gdańsk zapewnił, że jest niewinny, a oskarżenia są "niesłuszne" i "destrukcyjne" dla jego rodziny. W podobnym tonie wypowiedział się też w "Dzień Dobry TVN".
Źródło: Fakt24.pl