Odholowany samochód to tylko początek kłopotów. Oto co należy zrobić, żeby go odzyskać

Czasami parkowanie na chodniku może nie wyjść nam na dobre.
Czasami parkowanie na chodniku może nie wyjść nam na dobre. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
To sytuacja częsta jak czerwona fala w mieście. Stawiamy samochód przy ulicy i zadowoleni idziemy do pracy. Po powrocie jednak auta brak, a my wpadamy w panikę, no bo "co teraz robić"? Spokojnie, sprawa nie jest beznadziejna, a samochód można odzyskać stosując się do prostego schematu działania.


Naprawdę taki scenariusz może przydarzyć się każdemu. Zwłaszcza kiedy jesteśmy w biegu i spieszymy się o pracy. Nie patrzymy wtedy ani na okolicę, a tym bardziej na znaki, tylko stawiamy swój samochód tam, gdzie jest miejsce – w końcu przed nami jest sznur zaparkowanych aut, co może być nie tak?

Otóż często nie zauważamy odwróconego znaku zakazu lub zatartego przejścia dla pieszych. A to jest łakomy kąsek dla straży miejskiej i policji, które numer na lawetę mają chyba w szybkim wybieraniu.

Dlatego po naszym powrocie możemy już nie zastać swojego samochodu tam, gdzie go zostawiliśmy. Wtedy na myśl przychodzą dwa rozwiązania: albo ktoś go ukradł, albo został odholowany.

Co wtedy należy zrobić?
Może to zabrzmi jak motto z płatków śniadaniowych, ale przede wszystkim nie panikować, bo nerwy i strach jeszcze nikomu nie pomogły. Porozglądaj się po okolicy. Popatrz, czy nie zaparkowałeś samochodu zbyt blisko przejścia dla pieszych lub skrzyżowania. Sprawdź, czy nie postawiłeś auta za znakiem zakazu postoju.

Jeśli odpowiedź na którąś z powyższych kwestii jest twierdząca, to kolejnym krokiem jest telefon na straż miejską, jeśli nie to być może pojazd został skradziony i trzeba to zgłosić na policję. Przyjmijmy jednak ten mniej pesymistyczny scenariusz z odholowanym autem.


Dzwonimy pod numer alarmowy straży miejskiej – 986. Zgłosi się operator, któremu mówimy, że zaparkowaliśmy samochód zapewne w nieprawidłowym miejscu i chcemy się dowiedzieć, czy został zabrany przez miejskie służby. Zostaniemy poproszeni o podanie numeru rejestracyjnego pojazdu i podanie ulicy przy której postawiliśmy auto.

Po chwili poklikiwania po drugiej stronie słuchawki i kilku Megabajtach przetworzonych przez komputer danych, dostajemy wiadomość, że samochód stoi na parkingu, na który został odholowany przez służby. Musimy udać się do siedziby straży miejskiej, w Warszawie jest kilka komend całodobowych, żeby opłacić koszty holowania i otrzymać mandat.

Na komendzie
Udając się do straży miejskiej musimy mieć ze sobą prawo jazdy, dowód i dowód rejestracyjny pojazdu. Jeśli któreś z tych dokumentów znajdują się w samochodzie, należy o tym poinformować podczas zgłoszenia telefonicznego. Wtedy oczywiście procedura odzyskania auta przedłuży się, bo najpierw będziemy musieli udać się na parking po dokumenty, a dopiero potem na komendę straży miejskiej.

Po dotarciu na miejsce uzbrójcie się w cierpliwość, zwłaszcza gdy przyjeżdżacie po normalnych godzinach pracy komendy. Kiedy doczekacie się na swoją kolej, zostaniecie poproszeni do środka. Tam trzeba opowiedzieć gdzie zaparkowaliśmy, jakie były tego okoliczności i kto parkował. Jeśli powiemy, że nie pamiętamy, kto parkował, może nam się udać uniknąć paru punktów karnych.

Niestety mandatu już nie. Przeważnie jest to 100 zł. Do tego dochodzą koszty odholowania auta i opłata za parking. W Warszawie odholowanie osobówki to koszt około 500 zł. Do tego doba parkingowa – 40 zł. Po podpisaniu dokumentów i opłaceniu wszystkich kar możemy udać się po nasz samochód. Ważne, żeby zrobić to jeszcze przed północą, bo po tej godzinie naliczy nam się opłata za drugą dobę przebywania pojazdu na parkingu.

Odbiór auta z parkingu to tylko formalność. Należy tylko przekazać stróżowi odpowiednie papiery i gotowe.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...