
Zawiadomienie jest, ale wciąż nie wyszło poza mury sądu. Sąd Okręgowy w Warszawie do tej pory nie przesłał prokuraturze zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstw, które wynikają z treści wniosku o ułaskawienie, który do prezydenta Andrzeja Dudy wysłał Marek Falenta, biznesmen zamieszany w tzw. aferę taśmową.
REKLAMA
Jak informuje "Rzeczpospolita", zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa cały czas leży na biurku prezes sądu Joanny Bittner, mimo że sędzia Paweł Dobosz podpisał je już na początku czerwca.
Po wysłaniu do Sądu Okręgowego pytania, do której prokuratury trafił wniosek, dziennikarze dostali w tej sprawie taką odpowiedź: "Nie jest prawdą, jakoby Sąd Okręgowy w Warszawie skierował zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury w związku z listem Marka F. do Prezydenta przy wniosku o ułaskawienie". Nadal nie wiadomo także, kiedy zawiadomienie może trafić do prokuratury.
Przypomnijmy, że pismo, na podstawie którego przygotowano zawiadomienie, to wniosek Marka Falenty o ułaskawienie. Biznesmen, który za namawianie do podsłuchiwania polityków usłyszał prawomocny wyrok 2,5 roku pozbawienia wolności, napisał list do prezydenta Dudy, kiedy przebywał w więzieniu w Walencji.
Z jego treści wynika, że Falenta grozi, że jeśli nie otrzyma wsparcia, zacznie mówić, kto zainicjował jego udział w tzw. aferze podsłuchowej, a mieli to być ludzie związani ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości.
Źródło: Rzeczpospolita
