Grupa "Stop Cham" – to oni najskuteczniej walczą z idiotami na drogach

Kanał "Stop Cham" na YouTube istnieje od trzech lat.
Kanał "Stop Cham" na YouTube istnieje od trzech lat. Fot. YouTube.com / Stop Cham
Po godzinie oglądania filmów z kanału "Stop Cham" na YouTube – strach w ogóle siadać za kółkiem czy przechodzić przez pasy. Każdy kierowca i każdy pieszy niemal każdego dnia widzi na drogach coś niepokojącego. Trudno jednak uwierzyć, że niebezpiecznych sytuacji i zwykłego chamstwa jest aż tyle! I że aż tylu idiotów mijamy każdego dnia...


Pod obserwacją policji
Nie ma dnia bez wrzutki na Facebooka z nagraniem, od którego można dostać gęsiej skórki. Filmy zamieszczone na YouTube mają miliony wyświetleń. Do tego profile na Twitterze i Instagramie. Team "Stop Cham" działa od 2016 r. i swoją obecność w sieci zaznacza coraz mocniej, robiąc naprawdę dobrą robotę.


Że to, co dzieje się na profilu "Stop Cham" pilnie śledzą policjanci, okazało się na początku wakacji, gdy Komenda Wojewódzka z Łodzi zamieściła na Facebooku apel z prośbą o pomoc w ustaleniu agresora z porsche. Filmik, jaki dołączyli funkcjonariusze, pochodził właśnie z kanału "Stop Cham".
Nagranie z trasy S8 w okolicach Wielunia faktycznie mogło zmrozić krew w żyłach. Film został zarejestrowany kamerą z samochodu rodziny wracającej z dzieckiem z urlopu w Chorwacji.


Na początku auto jedzie lewym pasem, wyprzedzając tiry. Po chwili zjeżdża na prawy pas i na ekranie ukazuje się czarne porsche z brytyjskich tablicach. Zamiast po wyprzedzeniu pojechać dalej, porsche zajeżdża drogę, przyhamowuje i w końcu się zatrzymuje.


Z lewej strony (wygląda jakby od strony kierowcy, ale to samochód z kierownicą po prawej stronie, a więc to pasażer) wysiada wytatuowany osiłek ze złotą bransoletą na nadgarstku i dziarskim krokiem zmierza do samochodu rodziny. Podchodzi i... wali pięścią w szybę, próbując ją zbić i dostać się do środka, aby "wymierzyć sprawiedliwość" kierowcy, który nie dość szybko zjechał z drogi jego porsche. Do tego wycelował w samochód parę kopniaków.

Funkcjonariusze uznali, że sprawę należy skierować do sądu – to on rozstrzygnie, jaka kara może spotkać parę Polaków z Glasgow. Pod filmem jest wiele komentarzy z wezwaniem "do więzienia z nim", ale to w grę nie wchodzi. Policja informuje, że kierującej porsche oraz pasażerowi może grozić do 5 tys. zł grzywny. Kobieta może też stracić prawo jazdy. I tyle.

Błyskawicznie namierzeni
Czy to sprawiedliwe, czy nie – to temat na zupełnie inną dyskusję. Istotne jest to, że takich przypadków namierzenia sprawcy dzięki zamieszeniu filmu w sieci jest o wiele więcej. I to pomimo tego, że na nagraniach ze względów prawnych zasłaniane są twarze oraz numery tablic rejestracyjnych.

Inny przykład – też zaledwie sprzed dwóch tygodni. W Rudzie Śląskiej policja zajęła się sprawą bijatyki urządzonej na poboczu. Kierowca BMW nie wytrzymał, bo człowiek w fiacie panda ponoć zajechał mu drogę. No, więc ten zablokował mu przejazd, wysiadł i usiłował wyciągnąć kierowcę pandy na zewnątrz, wymierzając mu ciosy.

Niemały sukces odnotowano przed rokiem w Warszawie. Na kanale zamieszczono nagrania pirata, który gnał przez Warszawę, ignorując nie tylko czerwone światła, ale nawet i to, czy pod kołami ma asfalt. Parę razy na filmie widać, jak lexus zjeżdża na pas zieleni albo na chodnik, aby wyprzedzić inne pojazdy stojące w korku. Generalnie – naprawdę ciężki przypadek.

Policjantom z Mokotowa parę godzin od ukazania się nagrań zajęło namierzenie i zatrzymanie kierowcy. Okazało się, że 42-letni mężczyzna był pod wpływem narkotyków.
Setki filmów i zdjęć
Na "Stop Cham" raz po raz ukazują się ok. 10-minutowe kompilacje nagrań dowodzących, że ruch drogowy w Polsce to jak walka o życie w dżungli. Wszyscy są przeciwko wszystkim – kierowcy, piesi i - to odrębny rozdział - taksówkarze oraz kierowcy tirów. Największe oburzenie budzi to, że ci, którzy zawodowo zasiadają za kółkiem, zachowują się często tak, iż lepiej by było, gdyby prawa jazdy nie mieli.

Oczywiście – "Stop Cham" nie jest jedynym tego typu kanałem. Są jeszcze choćby "Polscy kierowcy", gdzie też są setki nagrań dowodzących, iż kierowców w naszym kraju należy mocno edukować – i w zakresie umiejętności jazdy, i w znajomości Kodeksu drogowego, i także w dziedzinie zwykłego dobrego wychowania.

Jest także portal tablica-rejestracyjna.pl, gdzie internauci dzielą się opiniami o innych kierowcach (nie tylko złymi – zdarzają się pochwały i podziękowania za udzielenie pomocy!). Zdjęć i nagrań ukazujących bezmyślność, brawurę i agresję kierujących każdego dnia przybywa tyle, że można się załamać.

СтопХам
Pocieszenie można znaleźć najwyżej w tym, że... u nas wcale nie jest najgorzej. Pierwszy "Stop Cham" powstał w Rosji – w 2012 r. I tam jest to nie tylko kanał dokumentujący niebezpieczne zdarzenia na drodze. Rosyjska wersja to cała społeczność, która czynnie walczy o bezpieczeństwo w ruchu drogowym.

Młodzi ludzie tłumaczą, że chcą żyć w cywilizowanym świecie, dlatego gdy widzą choćby źle zaparkowany samochód, który blokuje przejście pieszym, na przednią szybę nalepiają ogromną naklejkę. I nieraz dochodzi przy tym do rękoczynów. Aktywiści mieli do tego problemy z prawem – moskiewski sąd uznał, że ich działania to chuligaństwo, bo nalepianie naklejek to niszczenie mienia.

Zresztą - podobnie jest i w Polsce. Samozwańcze wymierzanie sprawiedliwości poprzez naklejanie, excusez moi, karnego kutasa nie jest legalne. Od pouczania lub karania jest Straż Miejska czy Policja. Tam należy takie przypadki zgłaszać. Lub wysyłać do administratorów licznych kanałów, profilów i stron prowadzących walkę z agresją i chamstwem na drogach. To też dla sprawców kara całkiem dotkliwa, bo w razie czego ich dane zostaną ustalone błyskawicznie.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
0 0"Dowiemy się, kto stoi za @KastaWatch". Te profile na Twitterze rozkręcały kampanię hejtu