Fot. Shutterstock

Gangsterzy przestają ze sobą walczyć. Rozpoczynają współpracę. W sierpniu w Warszawie odbyli tajne spotkanie, dzieląc między siebie strefy wpływów oraz omawiając swoje interesy. Koniec polityki gangsterskiej znanej z "Odwróconych"?

REKLAMA

Środowisko gangsterskie porzuciło utarczki rodem z filmu "Odwróceni" na rzecz współpracy. Dziesięć lat temu gang pruszkowski nie dawał policji odetchnąć z powodu przeróżnych porachunków. Teraz polityka gangsterów się zmieniła. "Rzeczpospolita" podaje, że przestępcze narady organizuje człowiek, który "uchodzi za biznesmena", mającego szerokie kontakty w świecie przestępczym. Czytaj również: Polscy consigliere. Gangsterzy coraz częściej przekupują urzędników, bankierów i prawników

W obradach bierze udział między innymi gang mokotowski czy ożarowski. Jedno z anonimowych źródeł twierdzi, że z tymi naradami powiązani są ludzie Piotra K. (ps. Bandziorek), dawnego członka najsilniejszego w Polsce gangu pruszkowskiego. Takie spotkanie odbyło się w sierpniu w Warszawie. Debatowano nad warunkami współpracy i podziałem strefy wpływów dla poszczególnych grup.

Gangsterzy, w porównaniu do swoich poprzedników, stawiają na anonimowość. Wiedzą, że lepiej, jeśli jest o nich cicho. Policja nie chce zdradzić szczegółów wydarzenia, lecz przyznaje, że miało ono miejsce.

Grupy przestępcze są stale monitorowane przez CBŚ, które nie pozwala gangsterom rozwinąć skrzydeł. Mamy dobre rozeznanie i szybko je rozbijamy. Średni żywot gangu to dziś około dwóch lat. CZYTAJ WIĘCEJ

Krzysztof Hajdan

zastępca rzecznika stołecznej policji w rozmowie z "Rzeczpospolitą"

Gangi zmieniają swoją politykę. Teraz dobrym sposobem na zysk są przestępstwa ekonomiczne czy handel narkotykami. Już nie ściąganie haraczy, a zakładanie fabryk brudnych pieniędzy i podrabianych papierosów.

Zorganizowane grupy tworzą dzisiaj sieć powiązaną wspólnymi interesami i więzami towarzyskimi. Nie walczą, lecz zawierają alianse, by prowadzić wspólne biznesy i zwiększać zyski. Kiedyś były wzajemne porachunki grup, teraz nawet jeśli ich szefowie się nienawidzą, to współpracują. CZYTAJ WIĘCEJ

dr Zbigniew Rau

kryminolog w rozmowie z "Rzeczpospolitą"

Wygląda na to, że policja będzie miała trudniejsze zadanie w wyłapywaniu przestępców. Bo ci współcześni biznesmeni nie będą strzelać do siebie na ulicy. Mimo domniemanej niechęci, będą robić po cichu wspólne interesy.

Źródło: "Rzeczpospolita"