
Adam Bodnar jako Rzecznik Praw Obywatelskich stał się obiektem ataków posłanki PiS Krystyny Pawłowicz. RPO odniósł się do sytuacji, jaka miała miejsce w środę podczas posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Ale i wyznał, że to wcale nie słowa Pawłowicz były najgorsze.
REKLAMA
– Wrzuca pan nieczystości w swoje gniazdo, jest pan wyjątkowym szkodnikiem – mówiła do Rzecznika Praw Obywatelskich posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. Słowa te wypowiedziała w środę podczas posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka.
– Jest mi po prostu przykro. Na tej sali byłem chyba jedyną osobą, która zna jej publikacje z zakresu prawa. Wiem, że potrafi posługiwać się językiem naukowym i prowadzić krytykę na poziomie – stwierdził na antenie TVN24 Adam Bodnar.
Jednak zdaniem rzecznika to nie atak Pawłowicz na jego osobę był najbardziej przykrą rzeczą, jaka go spotkała w środę w Sejmie. – Znacznie poważniejsze było pozbawienie mnie możliwości odpowiedzi na pytania posłów przez przewodniczącego komisji Stanisława Piotrowicza. To się nigdy wcześniej nie zdarzyło – stwierdził RPO.
Przypomnijmy, że podczas ostatniego posiedzenia Sejmu przed zarządzoną przez marszałek Elżbietę Witek przerwą, Adam Bodnar miał przedstawić raport o stanie przestrzegania wolności, praw człowieka i obywatela w roku 2018. RPO przemawiał do praktycznie pustej sali.
– Czy ważniejsze jest to, że okazuje mi się lekceważenie, czy to, że łamie się tradycję i posiedzenie Sejmu? Jeżeli należy się do partii rządzącej, to często nie dostrzega się potrzeb poszkodowanych przez władzę – stwierdził Adam Bodnar na antenie TVN24.
źródło: TVN24
