
Teoretycznie to pytanie nie powinno stanowić najmniejszego problemu. Ale atmosfera telewizyjnego studia może sprawić, że człowiek ma pustkę w głowie. Na Twitterze nie brakuje śmieszków po czwartkowym wydaniu "Milionerów" w TVN. Uczestnik programu użył aż dwóch kół ratunkowych przy pytaniu za 5 tys. zł.
Mateusz Sierosławski z Białegostoku w poprzednim odcinku "Milionerów" zdobył 2 tys. zł. Czwartkowe wydanie rozpoczął więc od pytania za 5 tysięcy i... zaczęły się bardzo strome schody.
Twarz to przednia strona głowy ludzkiej. A potwarz?
A) tylna strona głowy B) maska pośmiertna C) zniesławienie D) wyjątkowa paskuda
Kandydat do zdobycia miliona złotych w telewizyjnym show był wyraźnie skonfundowany. Nie krył, że odpowiedzi nie zna, dlatego poprosił o "pół na pół". Komputer odrzucił odpowiedzi B oraz D, ale to okazało się niewystarczające.
Uczestnik nadal wahał się, czy potwarz to jest określenie zniesławienia, czy też tylna strona głowy. Wykorzystał więc koło ratunkowe, prosząc o pomoc publiczność. Wśród zgromadzonych w studiu 10 proc. postawiło na odpowiedź A, zaś 90 proc. na zniesławienie. Gracz posłuchał głosu publiczności i przeszedł dalej.
Wśród oglądających TVN i niemogących uwierzyć, że to się dzieje, znalazł się dyrektor radiowej Trójki Wiktor Świetlik.
A wracając do uczestnika teleturnieju – doszedł do pytania za 40 tys. zł i znów pojawił się problem.
Osteospermum:
A) przypomina stokrotki B) dotyka tylko starców C) to zrzeszotnienie chrząstek D) dorasta do 6 metrów
Gracz postawił na B, tymczasem prawidłowa odpowiedź to A. Musiał więc się zadowolić gwarantowaną sumą 1000 zł.
Stresujące doświadczenie – Nie dziwi mnie, że niektórzy uczestnicy nie radzą sobie ze stresem, który ich paraliżuje i powoduje pustkę w głowie – komentował dr Grzegorz Ptaszek z Katedry Socjologii Gospodarki i Komunikacji Społecznej AGH w Krakowie, prezes Polskiego Towarzystwa Edukacji Medialnej, gdy pisaliśmy o wpadkach i pomyłkach w show TVN.
dr Grzegorz Ptaszek
Katedra Socjologii Gospodarki i Komunikacji Społecznej AGH w Krakowie
Stres jest tym większy, że uczestnikowi programu towarzyszy świadomość, iż ewentualną pomyłkę śledzić będą tysiące, ba – miliony widzów.