
49 – tyle mandatów w stuosobowym Senacie ma Prawo i Sprawiedliwość. To znaczy, że kruchą większość ma opozycja – Koalicja Obywatelska, PSL i Lewica. Jednak czy ją utrzyma? Zdaniem Wojciecha Kałuży senatorowie, którzy – tak jak on – zostali wybrani jako politycy opozycji, ale tuż po wyborach przejdą do PiS, nie mają się czego obawiać.
REKLAMA
Jeszcze rok temu Wojciech Kałuża kandydował do sejmiku województwa śląskiego ze wsparciem Nowoczesnej. Tuż po wyborach zmienił zdanie i dołączył do PiS, dając partii Jarosława Kaczyńskiego władzę w województwie. Sam dostał potem od PiS–u posadę wicemarszałka.
Teraz Kałuża skomentował próby powtórzenia podobnego manewru przez PiS w nowym Senacie, gdzie opozycja ma 2 głosy przewagi nad partią rządzącą. – Dzisiaj mamy do czynienia, z normalną w polityce sytuacją, że PiS próbuje sformować większość w Senacie. Cechą polityki jest budowanie koalicji i frontów dla realizacji określonych celów – ocenił Kałuża.
Wicemarszałek województwa śląskiego mówi, że jest zadowolony z tego, że tuż po wyborach przystąpił do PiS i wstydzi się tego, że był związany z Platformą Obywatelską i Nowoczesną. Wspomina, że tuż po jego wolcie spadł na niego hejt, w tym od niezadowolonych wyborców, którzy nie zgadzali się z jego decyzją, ale dziś postąpiłby tak samo. Twierdzi, że spokojnie chodzi po swoim mieście i spotyka się z wieloma wyrazami sympatii.
Odniósł się także do słów senatora Jerzego Fedorowicza (KO), który powiedział, że senator opozycji, który zdradziłby swoich wyborców przechodząc do PiS, ściągnąłby na siebie i swoją rodzinę anatemę na 3 pokolenia. Zdaniem Kałuży chętni do zmiany barw partyjnych nie mają się czego obawiać. "Spokojnie, nikt ich z niczego nie 'wygumuje', a z pewnością nie ci ludzie" – powiedział wicemarszałek Wojciech Kałuża.
W to, by któryś z nowych senatorów dał się przekupić PiS-owi, wątpi posłanka elektka Joanna Senyszyn (Lewica). – W polityce widziałam różne cuda, więc musimy brać pod uwagę każde rozwiązanie, ale myślę, że sprawy nie przybiorą tak złego obrotu. Krytyka i ostracyzm wobec radnego Kałuży zrobiły swoje. Nie sądzę, by ktoś poszedł w jego ślady – powiedziała polityczka w wywiadzie dla naTemat.
źródło: niezalezna.pl
