Digitalgirl13: "Chcę pomagać kobietom". Polska gwiazda internetu dostaje własny program w telewizji

Mat. promocyjne
Digitalgirl13 to 145 filmów na YouTube w dwa lata, prawie 14 tysięcy subskrybentów i niemalże trzy miliony wyświetleń. Tysiące pozytywnych opinii internautów, a teraz codzienny program w jednej ze stacji telewizyjnych. Skąd się bierze fenomen Hani?


Videoblogów dotyczących makijażu jest wysyp. Od tych nagrywanych przez nastolatki czy wręcz dzieci, które w typowy dla siebie infantylny sposób opowiadają o szminkach, przez wyśmiewające, parodiujące klipy, po te zupełnie na poważnie. Hania Knopińska-Grzenkowicz ze swoim kanałem w serwisie YouTube wstrzeliła się idealnie. – Swojego videobloga prowadzę od dwóch lat. W tamtym czasie mało było w Polsce kanałów na YouTube traktujących o makijażu, więc postanowiłam to zmienić – opowiada.


Skąd zainteresowanie makijażem? – Wyniosłam je z domu. Zawsze przyglądałam się mamie czy babci podczas robienia makijażu, a gdy nie widziały, wkładałam ręce w małe, kolorowe opakowania – opowiada Hania.


Makijaż to jej totalna pasja. – Czytam dużo publikacji dotyczących urody, staram się czerpać wiedzę z całego świata. Makijaż to nie tylko technika, to sztuka użytkowa, wyczucie koloru, geometria twarzy, metoda światło-cienia... – tłumaczy Digitalgirl13.

Tutoriale w Polsce cieszą się powodzeniem od roku, lecz na świecie znane są od lat. Wykreowały wiele gwiazd sieci, przykładowo pięcioletnią Madison, która uczy jak malować się na imprezę, opowiada o trendach w pielęgnacji paznokci czy podpowiada o idealnym make-up'ie do... pracy. Pięciolatka zyskała uwielbienie mediów i gdy jej koleżanki bawią się lalkami, ona występuje w programach śniadaniowych.


W naszym kraju osoby opowiadające o modzie czy urodzie były dotychczas mniej lub bardziej doświadczonymi pracownikami mediów tradycyjnych (prasy czy telewizji) lub fachowcami z branży, uznanymi make-up'istkami czy stylistami. Stacja TLC Polska zdaje się przełamywać ten trend i zaprosiła do współpracy Knopińską-Grzenkowicz, znaną dotychczas jedynie w internecie.

Dlaczego akurat ją? Sama zainteresowana wzbrania się od jednoznacznej odpowiedzi. – Zupełnie nie wiem. Może dlatego, że jestem otwarta i jestem z wykształcenia psychologiem, dzięki czemu potrafię być opanowana i działać kojąco na niedoświadczone telewizyjnie uczestniczki programu. To jednak bardziej pytanie do producentów niż do mnie – śmieje się nowa prowadząca.

Program daje jej nowe szanse rozwoju. – Na YouTube miałam skromne możliwości, bo wszystkie propozycje mogłam prezentować tylko na swojej twarzy. W programie będę miała większe pole do popisu. W nagraniach uczestniczyło osiemdziesiąt pań w różnym wieku: od 18 do 62 lat. Różniły się typem urody i problemami z nią związanymi. Każdej z nich starałam się indywidualnie pomóc – opowiada.

Tipsy, loczki i makijaż. Jaką cenę płacą małe miss za udział w konkursie piękności? Dowiedz się.

Czy nowość na polskim rynku sprawdzi się? Przekonamy się tej jesieni. Tymczasem Knopińska-Grzeszkowicz nie wyklucza dalszego rozwoju medialnego. – Jeśli okaże się, że jestem w stanie pomóc, a także zwyczajnie zainteresować dziewczyny przed telewizorami, to dlaczego nie! Chcę pomagać kobietom, dostarczać im wiedzy – mówi.


Nowa prowadząca zdaje się być odporna na plastikowy świat bankietów. Podczas naszej rozmowy długo zastanawia się nad odpowiedziami i waży słowa, by nie przekazać nic ponad to, czego chce. Obok Łukasza Jakóbiaka jest kolejną postacią w sieci, która zdaje się z rozwagą przyjmować zainteresowanie mediów, nie dostarczać im taniej pożywki i w końcu nie robić z siebie błazna, by zyskać tani poklask tłumu. Paradoksalnie okazuje się, że ludzie nie mający dużego doświadczenia medialnego – wśród zgiełku i taniej sensacji, która ich otacza – są w stanie zachować pewien umiar i nie rzucać się na głęboką wodę nadchodzącej do nich wielkimi krokami sławy.

Przeczytaj historię Łukasza Jakóbiaka jak odnieść medialny sukces w 20m2.

Hania ma zdecydowane poglądy dotyczące swojej prywatności i dzielenia się swoim życiem z fanami. – Rok czasu zastanawiałam się, czy w ogóle założyć videobloga. Pamiętajmy, że wrzucając jakiekolwiek wideo czy inną treść do sieci pozwalamy ludziom po trochu wchodzić w swoje życie, skłaniamy ich do interakcji. Internet jest trudny, bo komentarze użytkowników docierają do nas bezpośrednio. Nie wszystkie są konstruktywne i dotyczące tematu, a chcąc odpowiedzieć na pytania zainteresowanych make-up'em dziewczyn, muszę przebić się przez wszystkie – mówi.


Wejście do tradycyjnych mediów to nie tylko rozwój czy sposób na dotarcie do nowych odbiorców i budowanie przez to marki. To także zainteresowanie portali plotkarskich, zaproszenia na bankiety i kuszenie do obnażania się, dosłownego i nie. – Nie uważam się i nie sądzę bym stała się osobą medialną. Jeśli jednak miałoby się tak stać, to chyba nie mam się czego bać, bo o czym niby mieliby plotkować? O tym, że nie umyłam pędzla? – mówi, śmiejąc się, Hania.