Andrzej Grzegrzółka próbował tłumaczyć, o co chodzi z anulowanym głosowaniem w Sejmie.
Andrzej Grzegrzółka próbował tłumaczyć, o co chodzi z anulowanym głosowaniem w Sejmie. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Opozycja domaga się publikacji wyników z anulowanego głosowania w Sejmie. Andrzej Grzegrzółka, dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu, w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" najpierw mówił, że wyników nocnego głosowania nie ma. Później zaczął plątać się w swojej wypowiedzi.

REKLAMA
Chodzi o głosowanie nad nowymi sędziami do Krajowej Rady Sądownictwa. Gdy wszyscy obecni na sali posłowie oddali głosy, w Prawie i Sprawiedliwości pojęto, iż wynik głosowania może być inny od zakładanego przez partię rządzącą. – Trzeba anulować, bo my przegramy – zakrzyknęła do marszałek Elżbiety Witek jedna z posłanek PiS. W całym tym zamieszaniu brał udział też sam Jarosław Kaczyński. – I tak zrobimy swoje. I tak zrobimy swoje! – rzucił w pewnym momencie w stronę ław opozycji.
Ostatecznie marszałek Sejmu rzeczywiście głosowanie anulowała. Publikacji jego wyników do tej pory nie doczekaliśmy się. Do tej sytuacji odniósł się Andrzej Grzegrzółka, dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" próbował wyjaśnić, o co chodzi.
– Wiceszef Kancelarii Sejmu zwrócił uwagę na to, ze wszyscy zagłosowali. Taka informacja pojawiła się na monitorze. Ten zarzut, że były wyniki, ale nie zostały zaprezentowane jest nietrafiony – odpowiedział na pytanie Justyny Dobrosz-Oracz.
Grzegrzółka nie potrafił jednak wskazać, dlaczego wyniki zniknęły. – Marszałek Sejmu o wynikach nie wiedziała. Wiedziała, że głosowanie zostało zakończone. Nie zapominajmy też, co działo się w sali posiedzeń, Tam działo się sporo i wielu parlamentarzystów zgłaszało znaki zapytania wobec procedury głosowania – twierdził. Czy kiedykolwiek doczekamy się wspomnianych wyników? Szef CIS stwierdził, że na to pytanie "nie jest mu łatwo odpowiedzieć".
W obozie "dobrej zmiany" oczywiście twierdzą, że nic się nie stało, ale wygląda na to, iż zapewnienia te nie przekonują Polaków, którzy chcą wiedzieć, co wydarzyło się w Sejmie. W piątek redakcja naTemat.pl w serwisie YouTube opublikowała film podsumowujący skandal z anulowanym głosowaniem. W ciągu zaledwie doby obejrzano go ponad milion razy, a liczba odtworzeń dynamicznie rośnie.