
– To jest święto 10 milionów ludzi, a nie resztówki "Solidarności" – tak o obchodach 32. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych mówi były prezydent i lider "S" Lech Wałęsa.
REKLAMA
Lech Wałęsa podczas spotkania z dziennikarzami przed bramą Stoczni Gdańskiej mówił, że obchody rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych będą dzieliły Polaków, dopóki obowiązywała będzie koncepcja, w której "resztówka Solidarności uważa, że ma prawo do tamtego zwycięstwa". – Tak będzie dopóki nie powiemy "nie" – stwierdził były prezydent.
Czytaj również: "Czemu Wałęsa nie miał w Stoczni komórki?" Jak nauczyciele mają zrozumieć dzieci wychowane w internecie
Wałęsa komentował także planowaną demonstrację, którą 29 września zorganizują m.in. zwolennicy przyznania TV Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie: – Ile krwi przelano, żeby Polska była wolna. I teraz zamiast samorządzić, chcemy na ulicy domagać się swoich praw? Trzeba walczyć programem, a nie na ulicy. (…) Wystarczy, żeby ktoś rzucił granat na demonstracji wywołanej przez prowokatora Rydzyka.
Były prezydent i przywódca "Solidarności" był także pytany o komentarz do zachowania aktualnego przewodniczącego "S" Piotra Dudy, który usunął napis "im. Lenina" z bramy Stoczni Gdańskiej. – Z takimi gestami to ja dziękuję, nie chcę być blisko Dudy. Jak zmieni zachowanie, zacznie szanować prawo, z największą przyjemnością będzie moim synem "Solidarności" – powiedział Wałęsa.
