Premier Donald Tusk
Premier Donald Tusk Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

Premier odniósł się do "kontrexpose" Jarosława Kaczyńskiego. "W kilku miejscach Kaczyński wyraził poglądy, co do których też mam podobne przeświadczenie" – przyznał Tusk, choć poza tym jednoznacznie skrytykował wystąpienie lidera PiS.

REKLAMA

Według Donalda Tuska, zdecydowanie lepiej jest, kiedy Kaczyński "bawi się kalkulatorem, a nie zapałkami". Szef rządu podkreślił jednak, że przedstawiony przez prezesa PiS program to "ciągle jest raczej zabawa opozycji niż poważne propozycje".

Na pierwszy rzut oka zabrakło osadzenia tego pakietu w realiach kryzysu. Od czterech lat zmagamy się z największym kryzysem od czasów wojny. Żadna diagnoza i recepta nie może abstrahować od tego wydarzenia. Też mógłbym opowiadać o tym, co w Polsce można zrobić, zamykając oczy i zatykając uszy przed tym, co zalewa świat, Europę i Polskę, czyli krzykiem obawy i strachu przed skutkami kryzysu.

Donald Tusk

Zobacz też: Kaczyński "powiedział to, co myślą Polacy" – ocenia politolog dr Rafał Chwedoruk Premier zadeklarował, że do środy rząd wyliczy, jaki byłby koszt wprowadzenia pomysłów Kaczyńskiego w życie. Tusk podkreślił, że w przemówieniu prezesa "zabrakło elementarnej odpowiedzialności" w obliczu kryzysu. Według szefa rządu, Polska – tak jak i reszta świata – póki co będzie "stała przed wyzwaniem jak zachować poziom życia bez wydawania dodatkowych pieniędzy". Zdaniem Tuska, część propozycji Kaczyńskiego to przejaw "archaicznej wiary w możliwości państwa".

Przypominało mi wystąpienie socjaldemokratów europejskich sprzed 30 lat. One są nacechowane wiarą, że jak się zbuduje urzędy, wyposaży się urzędników w jeszcze większą władzę, to oni rozwiążą takie problemy jak mieszkania, jak miejsca pracy etc. Moim zdaniem to złudzenie, ale to poważny spór o kształt gospodarczy każdego państwa. Każdy ma prawo do głoszenia takich pomysłów.

Donald Tusk

Tusk wypunktował Kaczyńskiemu też kwestię bezrobocia, mówiąc o "zaskakującym brakiem rozeznania" w liczbach. Jak bowiem dowodził premier, w latach 2008-2011, "w warunkach dość ciężkiego kryzysu", powstało ponad 800 tysięcy miejsc pracy. Prezes PiS zaś w swoim planie mówił o stworzeniu 1,2 miliona miejsc pracy, czyli raptem 400 tysięcy więcej od tego, co powstało w latach 2008-2011, w ciągu 10 lat.

Szef rządu przyznał jednak, że w niektórych miejscach zgadza się z liderem Prawa i Sprawiedliwości.

Chodzi m.in. o skuteczniejsze ściganie przestępstw przeciw zdrowiu i życiu. Szczególnie o pobicie ze skutkiem śmiertelnym, gdzie często ewidentnych zabójców traktuje się jak zwykłych chuliganów. To bardzo często dotyczy środowisk kibolskich, np. słynnych ataków z meczetami. Oczekiwałbym oprócz wyrażania poglądów, z którymi też się zgadzam, odrobiny pomocy, gdy my się za to twardo zabieramy.

Donald Tusk

Źródło: TVN24