Do końca roku pracę może stracić nawet 250 tysięcy osób.
Do końca roku pracę może stracić nawet 250 tysięcy osób. Fot. Shutterstock

Czarne chmury nad polską gospodarką. Bezrobocie jest najwyższe od sześciu lat, do urzędów pracy trafia rekordowa liczba zgłoszeń o planowanych zwolnieniach grupowych, a ekonomiści biją na alarm: "Bezrobocie na koniec roku dojdzie do 14 proc.".

REKLAMA
W czasie, gdy wszyscy czekają na "drugie expose" premiera Donalda Tuska ze swoją gospodarczą ofensywą wystąpił prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jednak choć przedstawił pakiet konkretnych zmian, ekonomiści uważają, że ich realizacja oznaczałaby katastrofę dla finansów państwa. "Kaczyński nie podaje rozwiązań problemów, mówi jedynie, co należałoby zrobić" – podkreśla cytowany przez "Rzeczpospolitą" Ryszard Petru, partner w PwC.

Czytaj: "Żadna praca nie hańbi". To dlaczego młodzi nie chcą sprzątać i murować? "Prestiż jest najważniejszy przy wyborze pracy"
"Rzeczpospolita"

Reakcja na kryzys jest konieczna. Gospodarka hamuje, na rynku pracy, kluczowym dla poczucia bezpieczeństwa Polaków, dzieje się źle. Bezrobocie utrzymuje się na poziomie najwyższym od sześciu lat. Do tego w lipcu do urzędów pracy trafiła rekordowa liczba zgłoszeń o planowanych zwolnieniach grupowych – ustaliła „Rz". – Rynek pracy się załamał – mówią wręcz pracownicy pośredniaków. – Bezrobocie na koniec roku dojdzie do 14 proc. – dodają ekonomiści. Do grudnia pracę straci zatem jeszcze ok. 250 tys. osób. CZYTAJ WIĘCEJ


Tylko w lipcu zwolnienia grupowe zapowiedziały 174 firmy. Mają objąć aż 9,2 tys. osób, czyli ponad dwa razy więcej niż w ubiegłym roku. Największe cięcia dotkną branż: finansowej, budowlanej i handlowej.
Eksperci twierdzą, że rząd musi coś zrobić, by zahamować kryzys. Zdaniem Wiktora Wojciechowskiego, głównego ekonomisty Invest-Banku, trzeba ułatwić prowadzenie biznesu, ujednolicić przepisy podatkowe oraz wystrzegać się podwyżek podatków i składek, bo to dobiłoby naszą gospodarkę.
źródło: "Rzeczpospolita"