
Nerwowa jest sytuacja w pałacu prezydenckim przed wiosennymi wyborami – wynika z doniesień "Newsweeka". A i samemu prezydentowi trudno zachować spokój, co widać w licznych wystąpieniach Andrzeja Dudy. Dziennikarka tygodnika Renata Grochal rozmawiała m.in. z byłym współpracownikiem Dudy, który wyjawił, jak to się dzieje, że głowa państwa podczas przemówień czasem traci nad sobą panowanie.
"Nikt w pałacu prezydenckim nie ma kontroli nad tym, co powie Duda, bo prawie nigdy nie mówi z kartki" – pisze w "Newsweeku" Renata Grochal. I ostatnio ten brak kontroli widać szczególnie. Tak było choćby na spotkaniu z mieszkańcami Zwolenia, gdzie Andrzej Duda nieco "popłynął" i podniesionym głosem zaczął przekonywać do forsowanych przez PiS zmian w sądownictwie.
– Nie będą nam w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce i jak mają być prowadzone polskie sprawy – mówił prezydent w Zwoleniu ze wzburzeniem, żywo gestykulując.
Takich przemówień w ostatnim czasie mogliśmy posłuchać o wiele więcej. Równie ostro było w katowickim Spodku, gdzie prezydent spotkał się z górnikami z "Solidarności" na tzw. karczmie piwnej. – Mam nadzieję, że tak jak udało się pokonać komunę, tak uda nam się oczyścić ten nasz polski dom – takim językiem zachęcał do wspierania zmian w sądach.
Prezydent "traci kontrolę" Renata Grochal zapytała jednego z byłych współpracowników Andrzeja Dudy, dlaczego prezydent tak krzyczy. – Bo mu się wydaje, że to oznaka siły – odpowiada rozmówca. Z jego obserwacji wynika, że prezydentowi zdarza się utracić kontrolę nad sobą. Szczególnie wtedy, gdy coś go zdenerwuje. Lub przeciwnie – gdy poniesie go entuzjazm tłumu.
Nerwowość prezydenta może wynikać m.in. z tego, że walcząc o reelekcję znalazł się w niezbyt komfortowej sytuacji. Żelazny elektorat PiS nie może mu zapomnieć, że w 2017 r. zawetował dwie z trzech ustaw sądowych przygotowanych przez Zbigniewa Ziobrę.
– Jeżdżąc po Polsce, prezydent często słyszy, że gdyby klepnął ustawy Ziobry, to dzisiaj byłoby pozamiatane – mówi "Newsweekowi" rozmówca z pałacu prezydenckiego.
Z drugiej zaś strony z nieoficjalnych rozmów wynika, iż sam Andrzej Duda "nie może wybaczyć sędziom, że nie docenili go za zawetowanie ustaw Ziobry, gdy naraził się na konflikt z własnym obozem".
Gorzkie słowa promotora – Ten jego krzykliwy i demagogiczny ton wyraźnie jest skierowany na kampanię wyborczą. Ale to go nie usprawiedliwia, a wręcz przeciwnie. Nie można prowadzić prezydenckiej kampanii wyborczej w celu wyboru prezydenta wszystkich Polaków w ten sposób, że się część Polaków eliminuje i obraża – tak w rozmowie z Darią Różańską w naTemat mówił ostatnio profesor Jan Zimmermann, promotor pracy doktorskiej prezydenta Andrzeja Dudy.
W rozmowie z "Newsweekiem" prof. Zimmermann dodaje także: "To jest niesłychane, co on wygaduje. Kiedyś był zupełnie inny, ale jak wszedł w politykę, zmienił się o 180 stopni".

Szczegóły w najnowszym wydaniu tygodnika "Newsweek".
