Wratislavia Cantans od lat przyciąga fanów muzyki poważnej do Wrocławia
Wratislavia Cantans od lat przyciąga fanów muzyki poważnej do Wrocławia Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

O tym, ile festiwal Wratislavia Cantans znaczy dla Wrocławia, kto jeszcze słucha muzyki poważnej i jak sztuka na najwyższym poziomie może okazać się świetnym interesem naTemat opowiada europosłanka SLD, Lidia Geringer de Oedenberg - wieloletnia dyrektor wrocławskiego festiwalu.

REKLAMA
Czym jest Wratislavia Cantans dla Wrocławia?
Lidia Geringer de Oedenberg:Od bardzo wielu lat wpisuje się w pejzaż kulturalny miasta. I do tego stopnia jest to wydarzenie ważne, że oczekuje się z niecierpliwością na każdy kolejny program, kolejnych zaproszonych artystów. To dla Wrocławia wielkie kulturalne święto. Moim zdaniem, to największy i najważniejszy festiwal w tym regionie.
Bez Wratislavia Cantans Wrocław byłby zupełnie innym miejscem?
Muzyka poważna jest nudna?
Zobacz, jak było w roku 2009!
Kiedy festiwal powstawał, wydawało się, że jest to jedyny naprawdę widoczny wyróżnik Wrocławia na tle innych miast. Bo to właśnie do Wrocławia ściągały tłumy melomanów, ustawiających się w wielotysięczne kolejki przed kościołami. Wtedy to była nowość, by prezentować taką muzykę w historycznych wnętrzach. Muzykę, która została specjalnie do tych wnętrz napisana, jak na przykład oratoria.
Od kiedy w latach założono festiwal Wratislavia Cantans, wszyscy nim żyją i z pewnością Wrocław byłby inny, gdyby nie miał tej bardzo ważnej tradycji. Wokół której zbudowano również inne bardzo znaczące wydarzenia i działalność kulturalną innych instytucji.
Kto dziś słucha muzyki poważnej, tylko emeryci? Jest skazana na zaniknięcie?
Zupełnie tak nie sądzę. Odkrywa się na nowo muzykę i nowe wykonania. Ta muzyka zaczyna być wykonywana na kopiach starych instrumentów, więc brzmienia stają się zupełnie inne. A na koncertach jest też dużo młodzieży.
Jednak mamy też inne czasy. Gdy festiwal powstawał, nie było możliwości posłuchania takiej muzyki w internecie, czy na płycie. Nie można było posłuchać koncertu w wybranym czasie, było tylko "tu i teraz". Festiwal był więc atrakcją, która przyciągała. Dzisiaj natomiast też są tłumy, ale możliwości posłuchania muzyki i wybrania innej oferty kulturalnej miasta, Polski i całej Europy są zupełnie inne.
Okazuje się, że rok chopinowski dał Polsce większe wpływy, niż Euro 2012. Sztuka na najwyższym poziomie może być dobrym interesem?
Myślę, że w przypadku Polski to może być strzał w dziesiątkę, by "sprzedawać" naszą ofertę kulturalną. Nasza prezydencja pokazała, że jest ogromne zapotrzebowanie na nieznaną dotąd, a wspaniała ofertę kulturalną. W Parlamencie Europejskim mieliśmy około 50 wystaw związanych z Polską. Z polską nauką, kulturą i sztuką, a także sztuką kulinarną. I wszyscy tutaj zachwycali się tą ofertą.
Co więcej, ludzie mający wyższe wykształcenie i wydawałoby się obycie w świecie, dopiero dzięki tamu odkrywali, że Maria Curie nosiła też nazwisko Skłodowska, a Fryderyk Chopin był Polakiem, a nie Francuzem.
To są niby szczegóły, ale dzięki takiej ofercie mieli okazję dowiedzieć się więcej o Polsce i zachłysnąć się naszą kulturą. Do tego stopnia, że polskie nowości kulturalne pojawiające się w tej części Europy cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem. Nie wspominając już o polskich delikatesach, które rosną tu jak grzyby po deszczu, sprzedając doskonałą polską kuchnię.
A wracając jeszcze do muzyki. Co szczególnie polecałaby pani podczas tegorocznego Wratislavia Cantans?
Sądzę, że dla tych, którzy kochają Bacha - a wśród melomanów ich nie brakuje - wyjątkowo interesujące będą właśnie koncerty bachowskie. Sama żałuję, że nie będę ani na jednym, ponieważ jestem cały czas w Brukseli.
Przed laty również wpadłam na pomysł, by jedną z edycji zorganizować z podtytułem "W imię Bacha". Wtedy zaprezentowaliśmy wszystkie największe utwory oratoryjne i kantatowe tego kompozytora. Cieszyło się to ogromnym powodzeniem. Pomimo tego, iż wydawało się, że festiwal będzie bardzo monotematyczny.
Natomiast w tym roku najlepszą jakość wykonań gwarantują także zaproszenia artyści, tacy jak Andrew Parrott, czy Paul McCreesh.