
Prawo i Sprawiedliwość po dojściu do władzy połączyło funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. W efekcie czego, jak podaje "Gazeta Wyborcza", Zbigniew Ziobro zarabia 19 tysięcy złotych na rękę. To więcej niż szef rządu Mateusz Morawiecki i prezydent Andrzej Duda. Sęk w tym, ze zdaniem gazety, część jego wypłaty się mu nie należy.
REKLAMA
Andrzej Duda dostaje około 14 tysięcy złotych na rękę. Pobory prezydenta przewyższa niewiele pensja Mateusza Morawieckiego. Premier może liczyć na około 14,6 tys. zł. To jednak niż w porównaniu z zarobkami Zbigniewa Ziobry. Jak podaje "Gazeta Wyborcza" polityk dostaje około 19 tysięcy złotych na rękę.
Dla porównania, kiedy funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego były rozdzielone, poprzedni ministrowie: Zbigniew Ćwiąkalski i Krzysztof Kwiatkowski zarabiali po 8,2 tys. zł. Bazując na oświadczeniach majątkowych Ziobry widać, że jego wypłata składa się z czterech składowych.
Największą część stanowi pensja ministra (14,3 tys. zł), potem jest dodatek z tytułu pełnienia funkcji prokuratora generalnego (5,3 tys. zł), dieta poselska (2,5 tys. zł) i 833 zł za zasiadanie w Krajowej Radzie Sądownictwa. Opodatkowana jest tylko pensja ministra. Zdaniem "GW" Ziobro nie powinien otrzymywać dodatku prokuratorskiego, bo w świetle przepisów, należny on jest tylko czynnym prokuratorom, a polityk nigdy nim nie był.
Co ciekawe Ziobro jest wyjątkiem w rządzie Morawieckiego. Inni ministrowie pełniący podwójne funkcje (ministra i wicepremiera) dostają tylko jedną wypłatę. Nie można zapominać także o nagrodach. Szczęściarze, którzy zasiadali jeszcze w rządzie Beaty Szydło, dostali od niej bajońskie nagrody w 2017 roku. Wielu z nich do tej pory się z nich nie rozliczyło, chociaż prezes PiS nakazał im zwrot pieniędzy na cele charytatywne.
źródło: "Gazeta Wyborcza"
